Skocz do zawartości

Senpuu Society :: Forum o anime i mandze używa cookies. Przeczytaj Privacy Policy w celu uzyskania więcej informacji. Aby usunąć tą wiadomość, proszę kliknąć guzik po prawej:    Akceptuję użycie cookies
  • Zaloguj korzystając z Facebooka Log In with Google      Logowanie »   
  • Rejestracja

Zdjęcie
- - - - -

Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu

TV OVA Studio Deen Josei Historyczne Dramat

35 odpowiedzi w tym temacie

#1 Morkie

Morkie

    Łowca pomarańczy

  • @ANBU
  • 4674 postów

Napisano 09 styczeń 2016 - 19:06

77907.jpg

 

Główny bohater, po wyjściu z więzienia, postanawia zgłębiać sztukę rakugo, czyli jednoosobowych przedstawień o komediowym charakterze. Szczęście szybko się do niego uśmiechnęło i udało mu się zostać uczniem sławnego gawędziarza, Yakumo Yuurakuteia, który nadaje mu przydomek Yotarou (co w slangu rakugo oznacza "głupiec"). 

 

Ponieważ darzę Studio Deen średnim zaufaniem, nie powinnam od samego początku zakładać, że mamy do czynienia z czymś dobrym, ale nie mogę inaczej. Ojejujeju, jaram się jak małe dziecko. Przed pierwszym odcinkiem (który swoją drogą powstał się z materiału OVA z poprzedniego roku) nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak rakugo i nie za bardzo wiedziałam, czego się spodziewać. Tematyka może wydawać się niektórym nudna, jednak ja byłam zdziwiona, jak szybko leciały sceny, w których przedstawiano niemalże całe występy. Historia w wykonaniu Yotarou była naprawdę zabawna (o dziwo, bo moje poczucie humoru nieczęsto idzie w parze z japońskim) - przy trzech chorych żonach i głodującym dziecku umarłam :D

Poza pomysłem na fabułę, jako zaletę trzeba niewątpliwie wymienić bohaterów. Moim zdaniem są napisani przynajmniej dobrze. Każda postać jest wielowymiarowa i wnosi coś do serii, nietrudno każdą polubić i zainteresować się ich własnymi historiami.

Motyw rakugo jest okazją do popisów seiyuu. Już mieliśmy pewien tego przedsmak i sądzę, że Seki Tomokazu wypada świetnie. Myśl, że zatrudniono do tego anime Akirę Ishidę i Yuu Kobayashi również mnie cieszy.

Jazzowe wstawki zapowiadają przyjemny soundtrack :3

 

Drodzy twórcy, nie schrzańcie tego. Nie wybaczę.


Użytkownik Morkie edytował ten post 25 styczeń 2016 - 19:23


#2 Elentari

Elentari

    ~otaku

  • User
  • PipPipPip
  • 380 postów

Napisano 09 styczeń 2016 - 21:56

01

Cudowny, wspaniały, absolutnie fantastyczny odcinek. Ani nie wiem kiedy ten czas mi zleciał przy nim. Och, jak bardzo pragnę, by tego nie zepsuli! Po obejrzeniu Joshiraku strasznie chciałam, by zrobili anime w pełni poświęcone tematyce rakugo i proszę - faktycznie robią!*

Jakie te czterdzieści parę minut miało klimat, jakich bohaterów i jaki to ma potencjał na bycie genialną obyczajówką! A ta teatralność wielu scen - no miodzio!

Mało tego - oprawa dźwiękowa tego pierwszego odcinka powaliła mnie na kolana. Nie dość, że w serii można usłyszeć głosy tak świetnych seiyuu jak Ishida Akira, czy Hayashibara Megumi, to jeszcze jaką muzykę nam do tego zaserwowali! Chyba oszaleję z zachwytu!^^

Zresztą, nawet gdyby to było o czymkolwiek innym, każde nowe josei jest jak dla mnie totalnie "must watch" xd

 

 

*Jeśli takie życzenia się spełniają, to teraz proszę, by zrobili anime poświęcone gejszom, może być nawet w stylu Mitsuwano.



#3 att

att

    w stanie spoczynku

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1328 postów

Napisano 13 styczeń 2016 - 01:44

Jestem pod dużym wrażeniem tego, co obejrzałam. Czuję się, jakbym oglądała Chihayafuru i Apollona jednocześnie – pierwsze dlatego, że poznaję kolejny element kultury japońskiej, którego wcześniej nie znałam, a drugie z uwagi na podobny (na oko) czas akcji i dobrą muzykę. Przed seansem miałam świadomość, że będą długie występy, co rzeczywiście z początku wydawało się nudne, ale spięłam się (co było konieczne przez porę, o której zwykle oglądam cokolwiek) i spodobały mi się te kabarety. Spora przy tym zasługa seiyuu, którzy pokazali duży kunszt przy ich odgrywaniu.

 

Klimat był niesamowity: bogate tła, tradycyjne stroje, zgrabne połączenie japońskiej i zachodniej muzyki, umiejscowienie zdarzeń w takich czasach, a nie innych. Do tego ciekawi bohaterowie, których relacje chętnie poznam i po cichu liczę, że jednak teatr nie zdominuje tu całkowicie wątku obyczajowego.

 

Cieszę się, że coś takiego powstało i to w momencie, kiedy pomyślałam, że josei jest traktowane naprawdę po macoszemu.



#4 Morkie

Morkie

    Łowca pomarańczy

  • @ANBU
  • 4674 postów

Napisano 25 styczeń 2016 - 20:28

2-3

 

Jest ekstra.

 

Bardzo mnie cieszy fakt, że od razu możemy poznać przeszłość Yakumo (polubiłam gi od pierwszej sceny, w której się pojawił - ma facet klasę). Byłam pozytywnie zaskoczona tak dalekim cofnięciem się w czasie: sądziłam, że opowieść zacznie się w co najwyżej w latach jego adolescencji, a tu jeszcze zaczepiliśmy o dzieciństwo. To bardzo dobrze, lepiej będzie można zrozumieć tę postać, zwłaszcza że retrospekcja nie została spakowana w 20 minut i można na spokojnie przeżywać. Wyżej att wspomniała o klimatach Apollona, w drugim i trzecim odcinku jeszcze bardziej zbliżyliśmy się do tej serii. W końcu mamy uroczo opowiedzianą przyjaźń między dwoma chłopakami (później mężczyznami) osadzoną w czasach okołowojennych, przy czym motyw samej przyjaźni szedł łeb w łeb z rozwinięciem Yakumo jako bohatera. Moim zdaniem realizm na wysokim poziomie.

 

Bardzo mi odpowiada tempo fabuły. Soundtrack jest świetny. Opening i ending wymiatają. A i czasem fajny kadroch się znajdzie, na przykład ten:

Spoiler
Ze słowami Yakumo o panującym w domostwie nastroju oczekiwania i powolnej utraty nadziei na powrót nauczyciela i Shin-sana, powstał naprawdę klimatyczny moment.

 

Już dawno nie byłam tak zauroczona debiutującą serią. Feels so good ( )



#5 att

att

    w stanie spoczynku

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1328 postów

Napisano 27 styczeń 2016 - 13:22

2-3

 

Ciekawe, że Bon miał takie trudne początki kariery. Kompletnie nie nadawał się do rakugo. Z takim usposobieniem i temperamentem rzeczywiście lepiej, żeby opowiadał mniej komediowe historie. Sama miałam ochotę przysnąć przy tym opowiadaniu o noworodku. Ale wydaje mi się, że rakugo to jednak w dużym stopniu robota dla samouków. Można brać nauki u jakiegoś mistrza, ale i Shin przyszedł już z gotowym warsztatem i Bon zaczął rozbawiać innych wtedy, gdy sam zaczął nad sobą pracować. No i oczywiście bez pasji też nie da rady.

 

Teraz rozumiem, dlaczego Yakumo wziął pod swoje skrzydła Yotarou, mimo że nigdy nie przyjmował uczniów (ciekawe swoją drogą, dlaczego) – jest niemalże kopią jego przyjaciela. Widać też podobieństwo między sytuacją Bona w przeszłości, a Konatsu. Oboje z jakichś względów nie mogli występować. Bonowi jakoś się udało, ciekawe więc, czy zmieni swoje zdanie w jej sprawie.

 

Zaskoczona byłam trochę tym kryzysem rakugo podczas wojny, a raczej jedną z jego przyczyn. Wydawałoby się, że takie formy sztuki były szczególnie potrzebne w trudnych czasach. Jedną sprawą jest odpływ ludzi z miasta, ale świat rakugo właściwie nałożył na siebie autocenzurę, co trudno mi zrozumieć.

 

Bardzo podoba mi się opening. 



#6 Morkie

Morkie

    Łowca pomarańczy

  • @ANBU
  • 4674 postów

Napisano 10 luty 2016 - 19:41

4-5

 

Za każdym razem jestem zdumiona, widząc ending - niby okruchy życia, a czas leci przy odcinkach jak z bicza.

 

Podczas przedstaweń nie dość, że oglądamy przeważnie całe występy i mamy okazję zaznać odrobinę kultury wyższej (może jakbym była Japonką jeszcze inaczej odbierałabym inscenizacje), to jeszcze słyszymy wyczyny seiyuu. Ja mam z tego ogromną frajdę - i Ishida, i Yamadera wymiatają.

 

Ostatnie wydarzenia były dość ważne dla Kiku - w końcu dostał poczuł się doceniony jako artysta, nie ma to jak sukces. Teraz jego pewność siebie powinna wskoczyć na wyższy poziom. Z drugiej strony przykuł uwagę publiczności podczas sztuki teatralnej, a nie występu w ramach rakugo. Może to doświadczenie zainspiruje go do spojrzenia na rakugo z innej strony i rychłego znalezienia swojego stylu. Swoją drogą podobała mi się rada nauczyciela, że małe wady są atrakcyjne a perfekcja nie ma w sobie seksapilu.

 

Miło się ogląda zmieniającą się w tle Japonię, zachodni styl wkrada się tu i tam. Tworzy to ciekawy kontrast (może i delikatny, ale zawsze) z historią krążącą wokół osadzonej we wschodniej tradycji sztuki.

 

Kiku i Sukeroku są jak ogień i woda - gdyby poznali się jako dorośli ludzie, pewnie by nie zostali przyjaciółmi. Dobrze mi się ogląda interakcje między nimi*, trochę smutno się robi na myśl, że zobaczymy prędzej czy później śmierć Sukeroku. 

* już w internetach znalazłam teorię, że Kiku jest gejem... Niby nietrudno to sobie wyobrazić, ale jeszcze nie skłaniam się za bardzo do tej hipotezy. A nawet jeśli faktycznie okazałby się homoseksualistą, to i co z tego. Samo anime świetnie się ogląda.


Użytkownik Morkie edytował ten post 10 luty 2016 - 19:41


#7 att

att

    w stanie spoczynku

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1328 postów

Napisano 12 luty 2016 - 12:38

4-5

 

Ja nie czytałam żadnych komentarzy przed obejrzeniem, ale dla mnie z kolei podejrzenia odnośnie orientacji Kiku są trochę zaskakujące. Mam może zwyczajnie słaby gay-radar. Po prostu wydawało mi się, że chłopak jest delikatny i nieśmiały i tyle, więc jeśli potwierdziłyby się, to znaczy, że dałam się nabrać. Ale tak z drugiej strony mam wrażenie, że ta historia zrobiłaby się przez to ciekawsza (nie, nie pod „tym” względem, nie jestem fujoshi, ale interesujące byłoby, jak ułożyłyby się wtedy relacje miedzy bohaterami), choć szkoda, bo między Kiku i Miyo-chan jest naprawdę fajna chemia (mimo że to jednak trochę lafirynda jest). Poza tym dziewczyna wyraźnie się stara i zdaje się, że zaczyna mieć na niego pozytywny wpływ.

 

Po piątym odcinku pożałowałam jednak trochę, że panowie nie zajmują się na stałe tradycyjnym teatrem. Ich wspólny występ pokazał, że mogliby we dwóch zawojować każdą scenę, a rola Kiku wydawała się być dla niego stworzona. Moim zdaniem nie ustępuje Sukeroku (to jak mam go w końcu nazywać, przestaję już zapamiętywać te imiona) tak bardzo jak mu się wydaje, tylko po prostu ma inną wrażliwość i nadaje się do innych ról.

 

Podobało mi się pokazanie przedstawienia z perspektywy Kiku. Przez to najpierw niemal czuło się jego stres, a potem wrażenia z tego jak był odbierany spektakl przez publiczność.



#8 Morkie

Morkie

    Łowca pomarańczy

  • @ANBU
  • 4674 postów

Napisano 20 luty 2016 - 13:06

6
 
Połowa serii – idealny moment na odnalezienie przez Kiku własnego stylu i odpowiedzi na pytanie „Dla kogo jest moje rakugo?”. Może podejście, które sobie uświadomił, nie jest tak altruistyczne jak powołanie Sukeroku aby bawić innych, ale jest życiowe. Współgra to z tym co przeżył i tworzy spójny ciąg z dotychczasowym rozwojem Kiku jako postaci. A tak swoją drogą to opowieść o geishy, którą prezentował w tym odcinku, była zabawna. Brzmienie Akiry Ishidy tylko wzmocniło aspekt komediowy. Szkoda, że skecz Sukeroku był pocięty, ale w końcu nie ten występ miał grać pierwsze skrzypce.
 
Bardzo podobały mi się zdjęcia w scenie, w której Kiku myśli, że ciągle jest w tyle za Sukerou. Oddzielne ujęcia na drżące wargi Kiku, potem na oczy pod zmarszczonymi brwiami i na samym końcu drżące pałeczki wyglądały miodnie i wyrażały więcej, niż tysiąc łez. Strasznie lubię subtelne ujęcia tego typu.


#9 Spike

Spike

    ~nołlajf

  • User
  • PipPipPipPipPipPip
  • 1824 postów

Napisano 25 luty 2016 - 22:44

7

 

Mam niejasne uczucia. Plus za tematykę, dążenie do pewnej literackości, głównego bohatera i sporo naprawdę dobrze zmontowanych scen - najlepsze było obviously przedstawienie gdzie Kikuhiko grał trapa. :P

Ale nie mogę się pozbyć wrażenia że, pomimo ładnej okładki, już to widzieliśmy; rozterki bohatera "dla kogo jest mój x" czy "jestem w tyle za moim rywalem".

 

Mimo tego wciągnąłem się trochę; wciągnięcie trochę mi zajęła bo nastąpiło tak gdzieś koło 3-4 odcinka. Odczułem sporą ulgę kiedy wyjaśniło się, że właściwa historia będzie flashbackiem, bo Yotaro raczej mnie nie przekonał.

I HOORY SHIT, Akira Ishida w roli głównej, dawno tego nie grali, bardzo pozytywne zaskoczenie. Największą zaletą tej serii jest moim zdaniem performance seiyu, a przede wszystkim Kouichiego Yamadery, który jako Sukeroku jest po prostu FE-NO-ME-NAL-NY, to co wyczynia w scenach rakugo naprawdę robi wrażenie.

Spoiler

Szkoda że sama postać Sukeroku zupełnie nie przekonuje, poza murami teatru monotematyczny menel z niego po prostu. Powiedziałbym, że ma on symbolizować jakąś degrengoladę środowiska artystycznego, ale otoczenie artystyczne wydaje się składać ze starszych, raczej zrównoważonych gości, rówieśników głównych bohaterów nie przedstawiono. Do tego mam wrażenie że jego pijaństwo jest przedstawiane tu bardziej jako jakiś dowcip niż rzeczywiście istotna kwestia. Zupełnie mnie to nie przekonuje. Do tego wszystko wskazuje na to, że na domiar złego przyprawi rogi Kiku. Ble.

 

Bqfi2ha.jpg



#10 Morkie

Morkie

    Łowca pomarańczy

  • @ANBU
  • 4674 postów

Napisano 28 luty 2016 - 12:00

Siemka Spike :)

 

8

 

To się porobiło. Możnaby powiedzieć "w końcu", bo przez pierwsze odcinki nie szło spodziewać się szczęśliwych wydarzeń.

 

Jak porównam sobie moje podejrzenia co do Miyokichi na początku serii, a stanem faktycznym, to trochę się wizje rozjechały. Spodziewałam się, że z tej kobiety będzie taka femme fatale, traktująca Kiku jako rozrywkę i znajomość z nim jako coś zupełnie niezobowiązującego. A dostaliśmy babeczkę o naprawdę niewesołej przeszłości, pragnącą po prostu żyć u boku kochanego faceta, którym jest Kiku. Może i można to uznać za nieskomplikowane wymagania wobec życia, jednak biorąc pod uwagę jej dotychczasowe doświadczenia to wcale się jej nie dziwię. Trzeba przyznać, że ma pecha - przegrać z rakugo.

 

Jednak Kiku czuł coś poważniejszego do Miyo. Przy jego ograniczonej ekspresji podczas spotkań z nią trudno mi było założyć, że odwzajemnia jej miłość (pomijając oddanie). Moim zdaniem opracował bardzo nieelegancki plan zerwania z nią. Nie powiedzieć o wyjeździe, po powrocie zagrać drania, któremu nie zależy... Trudno mi jednak powiedzieć, czy lepiej byłoby szczerze jej powiedzieć, że wybiera swoją karierę (przywiązanie starszego Yakumo do Miyokichi też w pewnym stopniu miało wpływ), oba rozwiązania są bolesne. 

Późniejsza rozmowa Kiku z Sukeroku na plus. Przyjaciele zawsze byli wobec siebie naprawdę szczerzy i nieskorzy o obrazy, ten dialog tylko to potwierdza. Podobało mi się poruszenie tematu przyszłości rakugo. Jak już wcześniej wiedzieliśmy, Kiku będzie twardo stał za lojalnością wobec tradycji, a Sukeroku skłaniał się ku adapacji sztuki do aktualnych gustów publiczności, obietnica podtrzymywania rakugo wedle własnych zasad wypadła nieźle. Przy okazji - oh boy, muzyka w tle była świetna.

Podobała mi się retrospekcja Sukeroku, już zaczęłam podejrzewać, że w ogóle nie dowiemy się nic więcej o jego przeszłości przed terminem u starego Yakumo. Pierwszy Sukeroku niewątpliwie miał smutne życie :(



#11 Morkie

Morkie

    Łowca pomarańczy

  • @ANBU
  • 4674 postów

Napisano 13 marzec 2016 - 13:32

9&10

 

Moje wyobrażenie Miyo okazało się nie tak zgodne z rzeczywistością; wygląda na to, że dałam się nabrać. No chyba że część tego, co powiedziała Sukeroku o swoim zachowaniu wobec Kiku było metodą na uporanie się z porażką. W każdym razie i tak w kobiecie mieszka jakaś odrobina wyrachowania (biorać pod uwagę jej doświadczenie życiowe, nie ma się co dziwić), nie mogę powiedzieć, że mi się to nie podoba.

 

Występ Kiku po śmierci poprzedniego Yakumo wypadł fantastycznie. OMG. Atmosfera była tak gęsta, że można było ją kroić nożem. Genialnie zbudowany nastrój, znów świetny występ Ishidy, nietrudno mi było czuć niejaki dyskomfort podczas oglądania tego przedstawienia. Już sama techniczna strona i fabuła opowieści wystarczyły, by stworzyć mroczny klimat, a fakt, że Kiku zdecydował się pokazać publiczności tę właśnie sztukę po utracie mistrza, było już naprawdę creepy. Osom.

 

Skoro już jestem przy siódmym Yakumo: retrospekcja na bardzo duży plus. Liczyłam na tego typu udowodnienie, że Yakumo pamiętał poprzedniego Sukeroku, nie sądziłam jednak, że ich relacja była tego typu (no, chyba że byłam nieuważna podczas opowieści młodszego Sukeroku). Nie oczekiwałam aż takiego rozbudowania nauczyciela jako postaci.

 

O, cześć Konatsu.



#12 Dakki

Dakki

    ~tard

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1426 postów

Napisano 02 kwiecień 2016 - 18:25

http://myanimelist.net/news/45418738

Będzie kontynuacja tego niesamowitego anime <3

 

Jedyna rzecz, która mi się w tym anime nie podobała, to scena śmierci kochanków. Była jak na to anime wyjątkowo cliwa i nierealistyczna. Cała reszta była bardzo zacna. Bohaterowie zachowywali się jak ludzie z krwi i kości, rzeczy były niedopowiadane, ale dla dorosłego widza dość oczywiste, co się szanuje w erze, gdzie każdy wątek i dramat jest przedstawiany w obrzydliwie egzaltowany sposób.

Co do samego Rakugo, serio nie spodziewałam się, że tak japoński temat, tak bardzo mnie wciągnie. Duży w tym plus aktorów, którzy potrafia takie cuda ze swoim głosem wyczyniać.

 

Aaaa... Uwielbiam opening <3 https://www.youtube....h?v=a_UxWeBT1BY


Użytkownik Dakki edytował ten post 02 kwiecień 2016 - 18:52


#13 Morkie

Morkie

    Łowca pomarańczy

  • @ANBU
  • 4674 postów

Napisano 02 kwiecień 2016 - 23:51


Będzie kontynuacja tego niesamowitego anime <3
OfYGY.gif

Jedyna rzecz, która mi się w tym anime nie podobała, to scena śmierci kochanków. Była jak na to anime wyjątkowo cliwa i nierealistyczna.

Yeah, też tak to odebrałam. Biorąc pod uwagę fakt, że Kiku był narratorem, zakładam, że to jest wersja prawdy by Kiku. Podejrzewam, że w następnym sezonie poznamy przynajmniej wersję zdarzeń z punktu widzenia Konatsu.

#14 Dakki

Dakki

    ~tard

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1426 postów

Napisano 03 kwiecień 2016 - 16:27


Jedyna rzecz, która mi się w tym anime nie podobała, to scena śmierci kochanków. Była jak na to anime wyjątkowo cliwa i nierealistyczna.

Yeah, też tak to odebrałam. Biorąc pod uwagę fakt, że Kiku był narratorem, zakładam, że to jest wersja prawdy by Kiku. Podejrzewam, że w następnym sezonie poznamy przynajmniej wersję zdarzeń z punktu widzenia Konatsu.

Myślałam o tym po zakończeniu odcinka, i jak jeszcze nie wiedziałam o nowym sezonie, to raczej nie liczyłam na to, że jest to jedynie "wersja wydarzeń". Ale zakładając teraz, że faktycznie będzie kontynuacja, a Kiku ciągle będzie męczony wyrzutami sumienia, to może dowiemy się, co tak naprawdę zaszło.

 

Wersja z pierwszego odcinka, faktycznie się różniła. Nie pamiętam tylko, czy była to wersja Konatsu, czy jedynie wyobrażenie naszego byłego bandziora. Ale jeżeli się nie dowiemy, też mnie to nie zmartwi, lubię, że w tym anime są tacy niebezpośredni.



#15 Naza89

Naza89

    ~fan

  • User
  • PipPip
  • 258 postów

Napisano 10 kwiecień 2016 - 14:48

Z początku nakręcałem się na ta serie widząc, kto będzie w głównej obsadzie(o tym póżniej). Powiem szczerze pierwszy odcinek nie zrobił na mnie jakiegoś dużego wrażenia i postanowiłem obejrzeć, tą serie dopiero po wyemitowaniu wszystkich odcinków. Ogólnie oceniam serie bardzo pozytywnie, ale jakoś przez większość odcinków nie mogłem się wkręcić w tą historie. I w sumie sam nie wiem czemu. Może dlatego, że osobiście nie przepadam za Rakugo. Oszem tematyka serii i wykonanie na plus - i zawsze fajnie, gdy powstaje anime, które w dużym stopniu dotyka tych "mniej znanych", albo i w ogóle nieznanych (sam o Rakugo dowiedziałem się jakieś 4, 5 lat temu) rodzajów japońskiej rozrywki.

Dobrym zabiegiem w tym tytule było to, że cała akcja działa się w erze shouwa - bo z początku myślałem, że będziemy mieć jedynie jakieś flashbacki. I nie wiem czemu, ale lubię ten motyw kiedy akcja koncentruje się w przeszłości. Czyli jak ludzie żyli kiedyś, jacy byli, co robili, co lubili, ich zmartwienia itd. - jakoś od zawsze mnie fascynowały takie rzeczy. I osobiście lubię opowieści z typu o "dawnych czasach".

 

Zacząłem się wciągać tak naprawdę w ten tytuł jakoś od 9 odcinka. Historia naszego "trójkąta miłosnego", była całkiem ciekawa. Ale jak przeważnie bywa zazwyczaj, z takich sytuacji nic dobrego nie wynika. Owszem historia opowiadana jest przez Kiku, ale jednak najważniejsze aspekty tej historii kręcą się wokół trójki: Kiku, Shina i Miyokichi. I tak naprawdę postacie to jak dla mnie najmocniejszy punkt tego tytułu. Są dobrze wykreowane, i całkiem wiarygodne, ale na swój sposób każda z postaci mnie jakoś irytowała - czasem ich sposób bycia , czasem ich decyzje. Ale nim o tym to jeszcze wspomnę że, cenie sobie też tą seria za to, że pokazała/przypominała mi też, za co/czego nie lubię w japońskim społeczeństwie. A mianowicie za ślepe przywiązanie do tradycji i "niszczenie" pojedynczej, odbiegającej od normy jednostki - to tak odnośnie tego jak "Związek" i ich mistrz traktowali/potraktowali Shina.

A wracając do postaci. To każda, z nich nie miała łatwej przeszłości:

Kiku - raczej pozytywnie go odbieram. Ale znowu jego sposób bycia - i nie chodzi, że był chłody zimny itd., ale mi strasznie przypominał stereotypowego Japończyka, który praktycznie do samego końca nie będzie ze sobą szczery, nie mówiąc już o wyrażaniu swoich uczuć - co prawda teraz to się zmienia. Ale jak dla mnie Kiku był takim "typowym" bohaterem z japońskich powieści romantyczno - dramatycznych. I jestem zdania, że jest po części winny, dalszemu toku wydarzeń. Chodzi mi tutaj o jego relacje z Miyo. Rozumiałbym gdyby faktycznie jej nie kochał, ale sam powiedział przy Shinie, że ją kocha. Ja wiem, że to kobieta lekki obyczajów, gorzej urodzona - a status i prestiż były wtedy najważniejsze. Ale wydaje mi się, że ich związek miał duże szanse na to co nazywamy szczęściem. Mimo, że Miyo nie lubiła Rakugo, to uwielbiała patrzeć na występującego Kiku. Więc, myślę, że Kiku udałoby się pogodzić miłość do Rakugo z miłością do Miyo. Gdyby tylko jedno i drugie nie było takie samolubne. A Kiku zauważył wcześniej, że nawet najwspanialsza kariera, prestiż, sukces, to nie wszystko gdy nie masz z kim tego dzielić. Bo jak sam przyznał chciał samotność, a gdy jej zaznał zauważył, że to nie to czego tak naprawdę pragnął. Z drugiej strony miał pełne prawo do tego, aby tak postąpić. No, ale jak widać decyzje, którą podjął nie była do końca tą właściwą i zgodną z nim samym. 

 

Shin - najbardziej pozytywna chyba postać w całej serii. Polubiłem go od początku, i jego występy (a zwłaszcza w ten ostatni się dość mocno zatopiłem, w którym były bezpośrednie odniesienia do życia jego samego. Chociaż irytowało mnie czasem jego zachowanie lekkoducha takiego trochę "menela", który cały swój wolny czas środki przeznacza na zabawę i alkohol - mimo, tego jego przywary ukazano w dość zabawny sposób. I tak po prawdzie, gdyby, nie Kiku to nie wiem jak Shin wiązałby koniec z końcem. Zresztą było to widać, gdy przenieśli się na wieś. Z drugiej strony jego związek z Miyo - ja wiem, że życie potrafi bardzo mocno i często kopać po czterech literach i nie tylko. I po części pod wpływem chwili, a po części przez sytuacje w jakiś się znalazła nasz dwójka, na pewno się do siebie zbliżyli. I może coś rzeczywiście od siebie czuli już wcześniej, ale kończenie w łóżku z kobietą z którą umawiał się, całkiem nie dawno twój najlepszy kumpel i która była jeszcze zadurzona w nim. No nie wiem czy jest to najlepszy wyjście tym bardziej, że mogą być tego bardzo poważne konsekwencje - jak np. dziecko. Ale pewnie ani on, ani ona nie myśleli wtedy o tym. A aby ponieść się chwili i zapomnieć o wszystkich złych rzeczach jakie ich spotkały.

 

Miyokichi - mam mieszane uczucia co do tej postaci. Z jednej strony głos podkłada jej moja ulubiona seiyuu (Hayashibara), do której głosu mam nie zwykłą słabość. Wręcz uwielbiam jej kobiecy, delikatny, seksowny głos. Powiedzmy, że głównie przez ten głos, również byłem podatny na wdzięki Miyo (jak chyba większość postaci męskich w tej serii). Z początku serii ją lubiłem, ale później zaczęła tracić u mnie. Jej zachowania utwierdzały mnie w przekonaniu, że to jedna z tych kobiet, których postępowania nie do końca rozumiem. Jej związek z Shinem - było widać, że Shin był dla niej pewnego rodzaju zastępstwem po odrzuceniu jej przez Kiku. Ale chyba też w jakiś stopniu zemstą na Kiku. I cały czas się zastanawiam, czy ona z biegiem czasu rzeczywiście pokochała Shina, czy jednak do końca kochała Kiku? Albo może nawet ich obu? No i nie wiem, jak mogła zostawić córkę - Długo mi kołatało w głowie czy to na pewno jest córka Shina, a nie Kiku lub jakiegoś innego "klienta" bo jednak jej kolor włosów temu przeczył, ale w anime nie przywiązują do tego większej uwagi, więc. Z jeszcze innej strony, w sumie nie zdziwiłem się że zaczęła ponownie "sprzedawać" swoje ciało - w takiej sytuacji, gdy mąż nie garnie się do pracy, a ona tak naprawdę innej pracy nie znała prócz "zabawiania" mężczyzn. Do tego była to kobieta w jakiś stopniu dość samolubna, która przede wszystkim kierowała się własnymi uczuciami, a może przed wszystkim, jej postępowanie wynikało z tego, że chciała być po prostu szczęśliwa i żyć bez zmartwień przy boku mężczyzny, którego kochała. I ze względu na to jaką miała przeszłość, nie dziwie się . Nie wiem, ale ze wszystkich postaci, jej najbardziej mi było żal i szkoda. Mimo tego, że jej decyzje nie raz były niezrozumiałe, a czasem wręcz wydały mi się głupie - widać było, że nie radzi sobie zbyt dobrze w podejmowaniu właściwych decyzji. I w sumie bardziej potrzebny by jej był właśnie mężczyzna pokroju Kiku, a nie lekkoduch Shin.

To bez wątpienia była najbardziej "tragiczna" postaci, tej serii w takim ujęciu literackim.

 

Co do "samobójstwa kochanków". Nie dziwiło mnie to, że zginęli, bo sam tytuł nam to nie jako spoilerował, to raz. A dwa ja zapomniałem o tej pierwszej wersji śmierci Shina. I dopiero teraz czytając komentarze przypomniałem sobie o tym. Także oglądając, anime już się domyślałem, że Shin i Miyo popełnią samobójstwo, a od 9 odcinka byłem już tego pewien. Też nie do końca mi się podoba jak zostało przedstawione te samobójstwo. Z jednej strony pech i złe zrządzenie losu z drugiej myślę, że można było tego uniknąć. I tutaj głowie wina spada na Miyo, która niestety wpadła na taki "pomysł". Inna sprawa, skoro Kiku miał na tyle siły aby utrzymać dwoje ludzi jedną ręką. To dziwie się jak Kiku początkowo pozwolił jej, na to aby ta go prawie "wypchnęła" przez to okno. Kolejna rzecz, ta cała poręcz - myślę, że gdy był oparty czuł ze coś nie tak z tą poręczą i długo nie wytrzyma, wiec na "wszelki wypadek" mogli  "stamtąd" zejść.

Szkoda Konatsu, ale też Kiku - bo jednak przyjechał po to żeby im pomóc, zabrać ich i wprowadzić jakieś zmiany na lepsze w ich życiu. I generalnie nie lubię tego całego motywu "samobójstwa kochanków" w japońskim wydaniu (literaturze). Bo większość, jest podyktowana często z bardzo głupi powodów i często przedstawiane w taki sposób jakoby tylko takie wyjście miało być tym "jedynym".

 

Wizualnie było przyjemnie, może na postacie męskie nie zwracałem aż na to dużej uwagi, ale postać Miyo przykuła moją uwagę. Do tego było całkiem dużo przyjemnych artystycznie "kadrochów". Muzycznie również, bez zarzutów i przyjemnie się słuchało tego co leciało w tle. Taka wolna, jazzowa ścieżka idealnie się wpasowała w klimat serii. Ale żaden, z utworów jakoś szczególnie mi nie wpadł do ucho (za wyjątkiem openingu). Za to opening bardzo lubię, a może i uwielbiam. Jeśli zastanawialiście się czy Opening w anime, może być w jakiś sposób "seksowny" lub wywoływać tego typu skojarzenia, bez "sugestywnych" scen. To odpowiedź w tym przypadku brzmi: jak najbardziej tak. Gdy usłyszałem, że śpiewa go Megumi i do tego takim zmysłowym, seksownym głosem. Poczułem się jak zahipnotyzowany - coś pięknego po prostu. Do tego tekst utworu pasuje do serii - zawsze gdy go widziałem/słuchałem miałem wrażenie, że są to przede wszystkim słowa Miyo. Efekty wizualnie są przyjemnie, i całkiem sugestywnie artystycznie moim zdaniem - najbardziej lubię w nim postać Miyo. Razem z Boku Dake najlepsze openingi w sezonie zimowym jak dla mnie. Ending, też całkiem, klimatyczny i bardziej statyczny.

I na koniec zostawiłem sobie wisienkę, czyli seiyuu. Co by nie mówić widząc, obsadę "starych wyjadaczy" w głównych rolach i chyba tak naprawdę wręcz legendy tej branży. Byłem spokojny, że uda im się oddać to na czym tak naprawdę polega Rakugo - mimo, że nie jestem jakimś fanem tego rodzaju sztuki japońskiej. I tak jak myślałem - nie zawiedli, a nawet zaskoczyli.

 

Największą zaletą tej serii jest moim zdaniem performance seiyu, a przede wszystkim Kouichiego Yamadery, który jako Sukeroku jest po prostu FE-NO-ME-NAL-NY, to co wyczynia w scenach rakugo naprawdę robi wrażenie.

 

W pełni się zgadzam i podpisuje się pod tym.

Chociaż, reszta też była świetna. Zarówno danie głosu Ishidy postaci Kiku i głosu Hayashibary Miyo, było strzałem w dziesiątkę. Zwłaszcza w przypadku Miyo - zmysłowy głos Hayashibary, dodał  jej jeszcze większej, kobiecość, zmysłowości, delikatności i seksowności.    

Swoją drogą chyba z tego co kojarzę to ostatnią serią w której grali razem Hayashibara i Yamadera był Cowboy Bebop - czyli wieki temu. Ale mogę się nie pamiętać, lub po prostu nie widziałem zbyt wiele serii w których by grali razem.

 

Podsumowując.

Seria była bardzo przyjemna w odbiorze. Ale nie mogę powiedzieć, żebym jakoś dał się niesamowicie pochłonąć/wciągnąć tej historii. Jakoś nie potrafiłem się wczuć w bohaterów, a ich losy tak naprawdę zacząłem przeżywać i interesować się nimi pod koniec serii tak naprawdę. Nie wiem, może dlatego, że tematyka rakugo była mi wcześniej znana. Owszem seiyuu wykonali tytaniczną wręcz i niesamowitą pracę (Nawet śmiem twierdzić, że były to ich najbardziej popisowe role w całej karierze) przy odgrywaniu przedstawień z rakugo, i fajnie się to oglądało. Ale ta forma humoru japońskiego jakoś specjalnie do mnie nie trafia - chociaż, czasem się zaśmiałem.

Daje temu anime  9/10 - była by 10 gdyby historia, losy bohaterów bardziej mnie wciągnęły. Ale tak się niestety nie stało, a raczej za późno to się stało.

Czekam na kolejny sezon tego anime i jestem ciekaw jak dalej będą wyglądać losy Konatsu i jej dziecka - ale pewnie zwiąże się z Yotarou;p.

Szkoda, że temat o tym anime ma tak mało postów. Bo anime zasługuje, żeby napisać o nim chociaż parę, a nawet sporo słów.

Na koniec gify z kadrów, które mi przypadły najbardziej do gustu:

Spoiler


#16 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2064 postów

Napisano 19 lipiec 2016 - 23:20

*omija wzrokiem spoilery*

 

1-3

 

...Niesamowite, Japończycy są jeszcze w stanie spłodzić (bardzo?) dobre animu!

 

Oprócz wspomnianych wyżej Chihayafuru (melodyjny śpiew i klimat wystąpień~) i Apollona (młody Yakumo to wypisz wymaluj - Kaoru; młody Sukeroku - Sentarou + ending), odczuwam tutaj jeszcze podobieństwa do mojego ukochanego Saraiya Goyou. <3 Te czajniczki z herbatą, artystyczne kadry, ciuszki i złodziejski wątek!

 

Jestem pozytywnie zaskoczona jakością grafiki i kreski. To na pewno DEEN?

Malarskie kompozycje ujęć, gra światłem i cieniem, kolorystyka - po prostu piękne!

 

Bohaterowie są sympatyczni - dają się lubić. :)

Yakumo chyba wolę w obecnej wersji, dojrzałej - ma klasę. Jego mina i reakcja, gdy przydybał Yotarou śpiącego za kulisami, bezcenna. :P

Jako dzieciak/nastolatek niestety był typowym stereotypowym zamkniętym w sobie milczkiem i "kujonem".

Za to dosyć niespodziewanie (nie przepadam za nadpobudliwymi, pozytywnymi wariatami... wait... *zerk na MALa* nie, cofam!) ujął mnie za serducho Sukeroku. Może dlatego że głos i niektóre zachowania łączą go ze Spike'm. :P

 

Seiyuu spisują się znakomicie, biorąc pod uwagę trudną sztukę rakugo.

Tembr głosu Akiry Ishidy nieszczególnie mi przypada do gustu (chociaż seiyuu bardzo dobry), ale Gilgamesh Tomokazu Seki i Spike Yamadera Kouichi! <3 Dali we trójkę czadu z rakugo. :D Zmienna modulacja głosu, przejście od gładkich tonów do chrypki, intonacja... bravissimo.


Żałuję, że nie zatrudniono tu jeszcze kogoś z "nieco starszej gwardii" aktorów głosowych - jestem szalenie ciekawa, jak by wypadł Norio Wakamoto, Hideyuki Tanaka czy Show Hayami.

 

To be continued.


Użytkownik Sędziwojka edytował ten post 19 lipiec 2016 - 23:23


#17 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2064 postów

Napisano 21 lipiec 2016 - 00:38

4-13

 

Dawno nie robiłam sobie takiego (wprawdzie mini) maratonu anime, prawie zapomniałam, jaka to przyjemność. ;)

 

Czas też wrócić do tradycji ozdabiania postów obrazkami. :D

Beware of gifs galore! *_*

 

tumblr_o26gcteA1X1s2dvdto1_500.png

 

tumblr_o2huobpNvM1s3zzn5o3_500.gif

 

tumblr_o23e5g6LL31ri2bgao1_500.png

 

tumblr_o4a1rkGrIy1uxn89go7_500.gif

 

tumblr_o4ad7mR4Xe1vo93cbo1_500.gif

 

They’re fabulous together! Fabulous max! <3

 

Już wiadomo, dlaczego właśnie Akira, a nie inny seiyuu, dostał rolę Kiku... :P

Po pierwsze, piękna kobietka z naszego bohatera.

Po drugie, świetnie wypadła jego opowieść po śmierci Mistrza. "Shinigami" w znakomitym, odpowiednio klimatycznym i przerażającym wydaniu!

 

Humor obecny w rakugo jest specyficzny i dla Europejczyka średnio zjadliwy, ale oglądałam wystąpienia bohaterów z zaciekawieniem. Tak jak karutę ("Sakuya kono hanaaaaa...). Obie dyscypliny mają w sobie "magię" dawnej Japonii.

Obaj seiyuu, Yamadera & Ishida wykonali mistrzowską pracę. <3

Seki też im nie ustępuje. Zaś Hayashibarę wolałam jako Faye. :P

To najmocniejszy punkt tego anime.

 

Sukeroku, mimo iż przez większość czasu (niestety) odgrywał rolę abnegata zapatrzonego jedynie w butelkę sake,  zyskał moją największą sympatię.

Kiku też lubiłam, aczkolwiek czasem miałam ochotę nim mocno potrząsnąć i wydobyć z niego jakieś ludzkie odruchy.

 

Podobały mi się szalenie sceny, kiedy obaj, Kiku i Sekuroku pozwalali sobie na ukazanie swoich emocji:

1. Gdy Sukeroku spał w najlepsze obok, a Kiku rozpaczał, że jest od niego gorszy. Widok na usta, oczy i pałeczki - świetny, delikatny sposób pokazania emocji.

2. Odmowa przyjęcia miana Yakumo przez Kiku, a potem x odcinków później jego akceptacja. Ze łzami w oczach. To trzeci raz, kiedy Kiku kiedykolwiek zapłakał?

3. Słowa Sukeroku skierowane do Kiku, że był zawsze zazdrosny o swojego przyjaciela - słynna scena z szaliczkiem. To takie ludzkie. Często zazdrości się innym, nie wiedząc, że ten inny wcale nie musi mieć tak dobrze, jak się podejrzewa.

4. Wzruszające słowa Sukeroku do Miyokichi tuż przed upadkiem.

5. Końcówka serii.

 

Zakończenie (tzn. niecodzienna prośba Yotarou na cmentarzu) było genialne. Zarówno poprzez swoją symbolikę, jak i reakcję Kiku. :P

1 i 2 Sukeroku odnoszą pośmiertne zwycięstwo nad 7 i 8 Yakumo. Karma.
Słusznie Shin rzekł, że obaj z Kiku tworzą zupełnie inne rakugo - jeden dostosowuje je do oczekiwań widzów, a drugi zachowuje wieloletnią tradycję.

 

Awww, moje serduszko stopniało na widok poniższej scenki.

Jakkolwiek tatuś był niedojdą, pijakiem i leniem (przede wszystkim tym ostatnim), to nie można powiedzieć, żeby nie dawał córeczce ojcowskiego ciepła. :)

tumblr_o4m7a4F3d61vnbupao1_500.gif

 

Jako się rzekło wcześniej, grafika i kreska stoją na naprawdę wysokim poziomie, bynajmniej nie deennym. :P

 

Czajniczek!

tumblr_o2gu7vC9X81ro861co1_500.gif

 

Piękne graficznie tła. Takie jak to:

tumblr_o449b8DagH1vo93cbo1_500.gif

 

tumblr_o449b8DagH1vo93cbo3_500.gif
 

Jedynym zgrzytem w całym anime, niestety istotnym fabularnie i emocjonalnie, była Miyokichi i cały ten chory, toksyczny, popaprany trójkąt miłości i nienawiści, który się wokół niej wytworzył.

Do tragedii wcale nie musiało dojść.

Gdyby Miyo nie wezwała Kiku, gdyby oboje nie opierali się o tę lichą balustradę, gdyby balustrada się nie załamała (dziwne, że była tak słabej jakości...), gdyby Sukeroku nie wtargnął na ten balkon..., gdyby... itp.

Dziwne też, że Kiku był w stanie utrzymać jedną ręką ich oboje i w dodatku trzymając za kawałek yukaty (niesamowicie wytrzymały materiał...).

 

Miyokichi cały czas zachowywała się tak jak ... no, tak jak zachowują się kobiety jej profesji, o ile nie gorzej.

Widziała, że Kiku zupełnie nie reaguje na jej wdzięki, to po co namolnie się do niego kleiła?

Było to aż żenujące.

Dobrze chociaż, że potem sama podała wytłumaczenie, dlaczego akurat tego typu mężczyźni ją pociągają  (czyżby trop "kobiety wolą zimnych sukinsynów?").

Potem jednak okazało się, że Kiku ją też kocha, ale oczywiście, nie raczył jej odsłonić swoich uczuć.

Niedługo potem Sukeroku się z nią związał, a ona z nim... Nie wiem, jak mógł ścierpieć, gdy patrząc na niego, marzyła o Kiku.

A na koniec Miyo uroiła sobie, że Kiku ma umrzeć wraz z nią.

Co gorsza, Sukeroku błagał ją, żeby wróciła do niego, po tym jak go opuściła, nie pierwszy raz zresztą.

Dzięki niej (i prawdopodobnie dla niej) opowiedział "Shibahamę" - dzieło jego życia, a ona nawet nie dała mu szansy - zaraz wyszła i nie wysłuchała tego znakomitego wystąpienia. Bo to nie Kiku! 

Pocieszające chociaż, że na minutę (?) przed śmiercią doceniła go i zrozumiała, że tym mężczyzną, którego podświadomie całe życie poszukiwała, był on, jej mąż (czy tam konkubent).

Jestem w stanie zrozumieć wiele patologii miłosnych, ale ta była wyjątkowo udramatyzowana i chyba przez to mniej realistyczna.

 

Z tego powodu nie mogę tej serii dać pulchniutkiej 10 i postawić to anime na podium obok tych nielicznych, które taką notę dostały.

 

2 sezon na pewno będę oglądać. :)


Użytkownik Sędziwojka edytował ten post 21 lipiec 2016 - 00:58


#18 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2064 postów

Napisano 15 wrzesień 2016 - 15:48

Zrodziło się w mojej głowie dziś podejrzenie, nie wiem, czy słuszne, ale nader prawdopodobne: że twórcy Shouwa Genroku mogli się również inspirować słynnym filmem Chena Kaige "Farewell my Concubine" z 1993.

Mimo innego środka przekazu widać sporo podobieństw między tymi dwoma dziełami.

Nicią przewodnią obu jest skomplikowana relacja dwóch najpierw chłopców, a potem mężczyzn, którzy parają się tą samą profesją - występują na scenie rakugo i operowej (Beijing opera). Tłem są przemiany historyczne i społeczne umieszczone w Japonii (anime) i Chinach (film).

Uderzyło mnie, jak dalece Kiku wizualnie i psychologicznie przypomina znakomitą kreację Lesliego Cheunga w roli Dieyi. Obaj zresztą wcielali się w kobiety, z równym powodzeniem, powiedziałabym. :P Zaś Sukeroku dzieli pewne cechy charakteru z Xiaolou.

Co więcej - między nich dwóch niczym wkrada się "ta trzecia" - w anime Miykochi, a w filmie Juxian grana przez Gong Li.

 



#19 Dakki

Dakki

    ~tard

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1426 postów

Napisano 25 wrzesień 2016 - 18:19

"Farewell my Concubine"

Powiem szczerze, że mnie zaintrygowałaś. Poszukam sobie tego filmu, mam nadzieję, że go gdzieś znajdę _x_'



#20 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2064 postów

Napisano 13 październik 2016 - 01:17

Film polecam Ci z całego serca. W moim odczuciu to jedna z perełek chińskiego kina. Znakomita pod wszystkimi kluczowymi względami: estetycznym (artystyczne ujęcia, piękne stroje), aktorskim (nic dziwnego - z taką obsadą), muzycznym (chociaż europejskie ucho do takiej opery nieprzyzwyczajone) oraz treściowym (skomplikowane relacje międzyludzkie, zatarcie granicy między sztuką a życiem i odniesienia do ówczesnej sytuacji politycznej).



#21 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2064 postów

Napisano 07 styczeń 2017 - 20:30

Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu: Sukeroku Futatabi-hen

 

1

 

Yay, znów rakugo! <3

Wystąpienie Yakumo oraz jego specyficzne relacje z domownikami oglądałam z przyjemnością - klasy mu odmówić nie można.

Zaś Yotaro nadal odgrywa rolę przygłupka. Troszkę szkoda. :P Zwłaszcza, że już sporo czasu minęło od momentu jego udomowienia (...to chyba nie najlepsze słowo, a może jednak?) przez Yakumo.

...Ej, to już 10 lat minęło od tamtej chwili?!

Jedno jednak trzeba Yotaro przyznać - świetnie naśladował intonację głosu swojego mentora. ;)

Mangetsu to niemal kopia młodego Kiku. :P Plus jego seiyuu!

Jakoś zawsze Akira Ishida i Yusa Koji kojarzą mi się ze sobą, podobny typ głosu.

Chociaż chyba nawet bardziej ucieszyłam się, że Sanzo Toshihiko Seki gra Higuchi-senseia. ;) Pisarz zresztą już zyskał moją sympatię, chyba przez ten Uraharowy wyglad i zachowanie. :P

Podobało mi się również podkreślenie ulotności rakugo - to sztuka, którą można podziwiać jedynie na żywo. Wszelkie opowieści z drugiej ręki czy nagrania nie oddadzą jej istoty.

I łyżeczka dziegciu na koniec:

Drama z Konatsu nie przypadła mi do gustu. Niestety, jak dotąd, kobiece role w tej serii kuleją.

W dodatku, co dla mnie najważniejsze, w tym odcinku nie było ani kawałeczka Sukeroku. :< Oczywiście tego właściwego Sukeroku. ;)


Użytkownik Sędziwojka edytował ten post 07 styczeń 2017 - 21:53


#22 att

att

    w stanie spoczynku

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1328 postów

Napisano 15 styczeń 2017 - 02:06

Nadrobiłam pierwszą serię, żeby móc oglądać drugą, więc wrzucę swoje trzy grosze i na jej temat. Przyznam, że w miarę oglądania coraz bardziej wciągało mnie rakugo. Z początku niektóre z historii trudno było śledzić, czy wyłapać ich humor, ale z czasem interesujące stało się dla mnie choćby obserwowanie interpretacji poszczególnych artystów nawet tych mniej ciekawych opowiadań. Muzyka, stroje, tła pozostały dla mnie niepowtarzalne. Nawet Chihayafuru nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. 
 
Trochę inne miałam oczekiwania jeśli chodzi o klimat serii, który momentami stawał się zbyt ciężki (z kulminacyjnym momentem śmierci Sukeroku i Miyokichi, który również uważam za niepasujący do realizmu reszty opowieści). Wydawało mi się, że lepiej by tą serię pociągnęło bardziej humorystyczne zabarwienie również wydarzeń poza sceną. Z drugiej strony jednak, to, co dostaliśmy na tyle dobrze równoważyło dramat, że nie uważam takiego poprowadzenia fabuły za wadę. No i postać Kiku w dobry sposób spinała klamrą wszystkie elementy tej serii. Początkowo jego dość antypatyczne usposobienie nie pozwalało mi go polubić, ale z czasem, gdy postać ta nabrała głębi, wysunęła się dla mnie daleko przed pozostałych bohaterów. Mimo że Sukeroku miał najbardziej charakterystyczne i porywające wystąpienia, to Kiku przypadł mi do gustu i to jego chętniej oglądałam na scenie. Być może dlatego, że postaci, które w większej mierze dzięki ciężkiej pracy niż talentowi osiągają sukcesy, z reguły są bliższe mojemu sercu.
 
Rozczarowali mnie za to Sukeroku i Miyokichi. Ten pierwszy, choć niezaprzeczalnie brylował na scenie, poza nią coraz bardziej mnie irytował swoim nonszalanckim nastawieniem do otoczenia i osób, którym naprawdę wiele zawdzięczał. Szczytem było to, jakim utrapieniem stał się dla swojej córki. Miyokichi z początku wydawała mi się osobą, która wydobędzie z Kiku człowieczeństwo. Potem przez swoje uzależnienie od mężczyzn i bycia zależną zniszczyła najlepsze, co łączyło Kiku i Sukeroku. Można dyskutować, czy Kiku mógł jej bardziej pomóc, ale też rozumiem, że ze względu na jej relacje z jego mistrzem nie chciał się pakować w ten układ. Dlatego też pokładam spore nadzieje w "nowej" obsadzie serii. Wydaje mi się, że nie dostarczy takich rozczarowań.
 
1
Początek drugiego sezonu wypadł bardzo fajnie, szczególnie wprowadzenie do wydarzeń w wykonaniu Yotaro. Minęło tyle lat, ale bohaterowie prawie w ogóle się nie zmienili. Przyjęcie przez Yotaro imienia Sukeroku było niezłym zagraniem historii na nosie, choć dobrze by było, żeby jednak nie stał się wierną kopią swojego poprzednika, tylko po pierwsze, wypracował własny styl, a po drugie, miał trochę inny sposób bycia. Na razie wydaje się być trochę bardziej odpowiedzialny, choć nie będę tu też popadać w wielki entuzjazm.
 
Podobał mi się pomysł z pisaniem nowych opowiadań, bardziej dostosowanych do realiów i zarazem z potencjałem do przyciągnięcia słuchaczy. Tu widzę naprawdę fajne miejsce dla Yotaro. Zaskoczyła mnie przy tym reakcja Yakumo: niby mu się pomysł nie podoba, ale niech sobie robią, co chcą. W ogóle Kiku jak zwykle jest klasą dla siebie.


#23 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2064 postów

Napisano 15 styczeń 2017 - 19:51

2

 

Odcinek zapowiadający burzę.

Jeśli chodzi o rakugo, dosyć ciężkostrawny. Męczyłam się razem z Yotaro podczas jego wystąpień. Yota wyraźnie nie był w formie, a nagonka mediów w związku z jego przeszłością pogłębiła jego rozstrój nerwowy.

Natomiast scenki z Yakumo tradycyjnie podwyższyły poziom odcinka.

Szczególnie poruszył mnie moment z Konatsu, gdy Kiku opowiadał popisową historyjkę Sukeroku i naśladował jego sposób mówienia. Nadto te retrosy. <3

Rozmowa Yakumo z Higuchim była interesująca, daje nadzieję na przyszłe wynurzenia Kiku dotyczące jego przeszłości.

 

W następnym odcinku będzie się działo!

Nie mogę się doczekać.

Szczególnie, że w zajawce pokazano m.in.

Spoiler

Nie sądzę jednak, żeby twórcy zdecydowali się na jego śmierć w 3 odcinku, za wcześnie na to. Niestety zapewne nas to czeka pod koniec 2 sezonu, gdy Yotaro jakoś uporządkuje swoje życie zawodowe i osobiste.



#24 att

att

    w stanie spoczynku

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1328 postów

Napisano 20 styczeń 2017 - 01:04

2

Co jest z tym openingiem: aż ciarki przechodzą po plecach. Do tego źle mi się komponuje z tym, co zobaczyłam w zapowiedzi następnego odcinka i tym, że zaczynam mieć podejrzenia co do intencji Higuchiego. Wydaje mi się, że za tym, co do tej pory mówił, kryje się coś więcej. Oczywiście mogło być tak, że po odmowie Kiku potulnie wrócił tam, gdzie ten go wysłał, po czym zaczął prowadzić działalność na rzecz przyszłości rakugo. Jednak ciężko w to uwierzyć, skoro ruszył w obecności Yakumo temat, który nie powinien go w takim przypadku interesować. Może się mylę.
 
Też mam wrażenie, że do końca serii możemy pożegnać się z Yakumo. Właściwie miałam je już w pierwszej, ale nie wiedziałam, że jego opowieść potrwa aż do ostatniego odcinka. Szkoda, ta historia wiele by straciła, zwłaszcza, że na razie nie widać nikogo z podobną osobowością. Mnie z kolei najbardziej poruszyło, jak postawił na nogi Yotaro.
 
A myślałam, że niszczenie komuś życia w przestrzeni publicznej jest domeną cywilizacji zachodniej, a tu proszę. Słabe jest też to, że podobnie jak u nas, ludzie łykają takie historie. Nawet, jeśli byłaby to prawda, jakie znaczenie ma to w branży, którą Yotaro się zajmuje? Nie dziwię się, że ta sytuacja tak go rozbiła. Swoją drogą, żeby zrobić topless rakugo, w pewnym sensie trzeba mieć jaja.


#25 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2064 postów

Napisano 21 styczeń 2017 - 00:24


Do tego źle mi się komponuje z tym, co zobaczyłam w zapowiedzi następnego odcinka i tym, że zaczynam mieć podejrzenia co do intencji Higuchiego. Wydaje mi się, że za tym, co do tej pory mówił, kryje się coś więcej. Oczywiście mogło być tak, że po odmowie Kiku potulnie wrócił tam, gdzie ten go wysłał, po czym zaczął prowadzić działalność na rzecz przyszłości rakugo. Jednak ciężko w to uwierzyć, skoro ruszył w obecności Yakumo temat, który nie powinien go w takim przypadku interesować. Może się mylę.

Możliwe, że Higuchi ma jakiś ukryty cel. Może mieć kontakty z mafią lub z inną organizacją, do której być może należy ojciec synka Konatsu (ci tajemniczy ludzie z końca odcinka).

Niewykluczone także, że Hi-san nie ma złych zamiarów. Rzeczone pytanie o Miyokichi, chociaż narusza prywatność Yakumo, ma sens w kontekście wcześniejszych wypowiedzi Higuchiego. Hi-san mówił, że chce ocalić rakugo poprzez dostosowanie tej sztuki do potrzeb współczesnych odbiorców. To samo pragnął uczynić wiele lat temu Sukeroku. A Miyokichi odegrała bardzo dużą rolę w życiu Kiku i Sukeroku. Przede wszystkim była przeciwna pokazom rakugo w wydaniu Sukeroku i nie chciała, aby on w ten sposób zarabiał na życie. Tym samym doprowadziła do unicestwienia sztuki rakugo made by Sukeroku. Dosłownie i w przenośni.

 

Już jutro kolejny odcinek! :)


Użytkownik Sędziwojka edytował ten post 21 styczeń 2017 - 00:30


#26 Morkie

Morkie

    Łowca pomarańczy

  • @ANBU
  • 4674 postów

Napisano 22 styczeń 2017 - 15:40

1-3

 

Kocham to anime.

 

Chociaż nadal nie mogę przekonać się w 100% do Yotaro, z racji głupkowatej strony osobowości, to jednak nie mogę przyznać, że właśnie ten drzemiący w nim błazen wprowadza podmuch zdrowego powietrza w rodzinę, gdzie każdy obciążony jest bagażem dramatycznych wspomnień. Tak jak Konatsu stwierdziła - przy nim zmienia jej się nastawienie do życia. Nie wypada również nie pochwalić Yotaro za spotkanie z mafiozą, na taką odwagę może zebrać się jedynie głupiec ktoś, kto ma kogoś, kogo kocha i chce chronić. Chapeau bas, Yota-chan. Właśnie dzięki tej scenie zdobył u mnie kilka punktów.

 

Scena z drugiego odcinka, w której Yakumo usypia Konatsu naśladując Sukeroku i późniejsza rozmowa z wychowanką - dotknęło mnie to do żywego ;_; Jego jakby nie było czułe zachowanie mnie zaskoczyło i też nie wiem, czy byłabym podobnie jak Konatsu po tylu latach deklarować nadal żyjącą w niej nienawiść. Relacja między tą dwójką jest w mojej topce motywów z serii.

 

Wykonanie Inokori przez Kiku w stylu Sukeroku wypadło genialnie. Nie tylko jako pokaz talentu aktorskiego Kikuhiku, ale też pomysłowości twórców. Macie porównanie występu Sukeroku i Kiku: https://my.mixtape.moe/itsebe.mp4<- this is gold. Wracając do samej sceny - zmęczenie Kiku po występie i ewidentny ból mnie zasmucił. Jak wspomniałyście, po takim openingu nie trudno podejrzewać, że przyjdzie smutne pożegnanie. Uwielbiam tę postać, to będzie bardzo trudne.

 

Aha, w kwestii Higashiego - nie przepadam za postaciami-dziennikarzami, których ciekawość zżera i chcą wszystko słyszeć i dowiedzieć się na dany temat. Może faktycznie nie ma złych zamiarów, ale jak widzę, że ktoś notuje zasłyszane opowieści z cudzego życia, nie mogę nie czuć nieufności :p



#27 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2064 postów

Napisano 22 styczeń 2017 - 18:03

3

 

Inokori w wydaniu Sukeroku Yakumo było cudowne! <3 Aż za bardzo, jak na osobę, która lata temu zarzuciła ćwiczenia tej opowieści. :P

To piękny hołd złożony zarówno Sukeroku, jak i Yotaro, moje serduszko się ucieszyło. :)

Lubię, gdy twórcy serii puszczają do widza oczko. W przypadku Inokori podziw wzbudza wierne odwzorowanie sekwencji ruchów, mimiki twarzy i sposobu mówienia obu mistrzów rakugo.

Morkie, ubiegłaś mnie, też myślałam nad wrzuceniem tej mp4. ;)

 

Akcja Yotaro w lokalu Oei-san mnie nie zachwyciła. Owszem, pokazał chłopak (er, chyba mężczyzna? ile on ma lat? Chyba jest nie taki młodziutki :P), że męskość, rycerskość i darcie paszczy mu niestraszne (jakbyśmy już tego ostatniego nie wiedzieli od początku 1 sezonu... :P).  Poza tym, wykazał się krótkowzrocznością i głupotą. :P Miał Yota szczęście, że szef mafii odniósł się do niego łaskawie.

 

W tym sezonie również boli mnie kreacja ról kobiecych - to w dalszym ciągu najsłabszy punkt tego anime.

Konatsu odżegnuje się od matki, a sama popełnia podobne błędy. Nie rozumiem, po co zdecydowała się na dziecko z mafiosem? Ponadto jej opryskliwy stosunek do oddanego jej jak pies Yotaro pozostawia wiele do życzenia.

 

Już wiadomo, czym była spowodowana bolesna reakcja Yakumo w zajawce poprzedniego odcinka. Mimo satysfakcji z obejrzenia Inokori, czuję się rozczarowana. Miałam nadzieję na bardziej spektakularną niedyspozycję. :P


Użytkownik Sędziwojka edytował ten post 22 styczeń 2017 - 22:43


#28 att

att

    w stanie spoczynku

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1328 postów

Napisano 23 styczeń 2017 - 17:01

3

A już myślałam, że będę jedyną, której spotkanie Yotaro z bossem niezbyt się podobało. Zgoda, że należy mu oddać odwagę i odpowiedzialność, oczywiście w zakresie, w którym zadeklarował uznanie dziecka Konatsu. Jednak jego późniejsze wystąpienie, mimo sygnału ostrzegawczego w postaci wrzucenia do sadzawki, było mocno ryzykowne. Zapachniało nawet przez moment gangsterską komedią słabej klasy. Realizm tej sytuacji uratował nieco fakt, że boss znał trochę rakugo i wiedział mniej więcej, o co chodzi z tym wydzieraniem się. W przeciwnym razie myślę, że skończyłoby się to w najłagodniejszej wersji obiciem papy przez czekających przed lokalem goryli. No i pewnie sytuacja jest na rękę bossowi, bo nie wiem, czy poza posiadaniem przyjaciółki na boku, komfortowe jest dla niego również dziecko na boku.
 
Zaciekawiło mnie, jakie relacje łączą bossa i Yakumo, że pozwoliły one na wyrównanie rachunków z Yotaro.
 
Nie będę się powtarzać: Inokori to był majstersztyk. Poza tym w drugim sezonie podoba mi się każda rozmowa Yakumo z Yotaro. Aż szkoda, że Kiku nie przyjmował więcej uczniów, bo jego relacje z potencjalnymi wychowankami mogłyby być perełką tej serii. Dobrze, że niedyspozycja Yakumo była przejściowa. Co więcej, wygląda, że przeżył potem jeszcze parę lat.
 


Rzeczone pytanie o Miyokichi, chociaż narusza prywatność Yakumo, ma sens w kontekście wcześniejszych wypowiedzi Higuchiego.
Pełna zgoda. Tylko mnie się poza tym wydaje, a trzeci odcinek mnie w tym na razie utwierdza, że on lubi grzebać w ludzkich życiorysach w poszukiwaniu sensacji. Zgadzam się z Morkie, jego sposób uzyskiwania informacji nie budzi zaufania (no i to, że w ogóle wie o Miyokichi). Ale nie zmienia to faktu, że jest ciekawą postacią i mam nadzieję, że trochę zamiesza.


#29 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2064 postów

Napisano 28 styczeń 2017 - 17:16

4

 

Ciepły i radosny odcinek. :)

Od razu milej na duszy i usta się śmieją.

Nawet Yakumo nie jest w stanie oprzeć się rezolutnemu urokowi Shina. :P Rozkoszny chłopczyk.

 

Konatsu opowiada rakugo. Świetnie to wyszło.

Jugemu Jugemu Goko no Surikire Kaijarisuigyo no Suigyomatsu Unraimatsu Furaimatsu Ku Neru Tokoro ni Sumu Tokoro Yabura Koji no Bura Koji Paipo-paipo Paipo no Shuringan Shuringan no Gurindai Gurindai no Ponpokopi no Ponpokona no Chokyumei no Chosuke ftw! :D

Przydałoby się również porównać występ Yotaro w tym odcinku z opowieścią Sukeroku w zeszłym sezonie. Mam wrażenie, że podobnie jak przy "Inokori" znów powielono intonację i gestykulację wystąpienia mojego nieodżałowanego abnegata. :)

 

Higuchi ma ząbki jak rekin i pstryka fotki Kiku bez jego zgody - pewnie hint na to, że sensei złym się okaże.

A na koniec jakaś tajemnicza sylwetka siedzi za Yakumo.

Obstawiam, że Sukeroku w formie zjawy. :P

Mam dość jego wizualnej prezentacji w tym sezonie, chcę również jego głosu.

 

A za tydzień, jak wynika z zajawki, prawdopodobnie "Shinigami" w wydaniu Yakumo! :D

 

Pełna zgoda. Tylko mnie się poza tym wydaje, a trzeci odcinek mnie w tym na razie utwierdza, że on lubi grzebać w ludzkich życiorysach w poszukiwaniu sensacji. Zgadzam się z Morkie, jego sposób uzyskiwania informacji nie budzi zaufania (no i to, że w ogóle wie o Miyokichi). Ale nie zmienia to faktu, że jest ciekawą postacią i mam nadzieję, że trochę zamiesza.

Prawdopodobieństwo, że Higuchi ma nieczyste zamiary jest wysokie. Na razie jednak działa względnie otwarcie, dlatego obie wersje (zły lub nieszkodliwy) są uprawnione.


Użytkownik Sędziwojka edytował ten post 28 styczeń 2017 - 18:29


#30 att

att

    w stanie spoczynku

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1328 postów

Napisano 29 styczeń 2017 - 02:02

4

Przyznam, że podobał mi się występ Konatsu. Usłyszenie jakiejś historii opowiedzianej kobiecym głosem było w pewnym sensie powiewem świeżości i fajnie byłoby, gdyby udało się wydobyć rakugo ze skostniałych ram świata zdominowanego przez mężczyzn. Będę temu kibicowała. 
 
Ciekawe też, co na to Kiku. Biedny: dopiero co uszczęśliwiono go perspektywą powstawania nowych opowiadań, a za chwilę być może czeka go zderzenie z nową rewolucją. Wydaje się, że będzie musiał pogodzić się przynajmniej z częścią zmian. Dając im zielone światło mógłby zasłynąć nawet bardziej niż ze swoich występów. Trochę niepokojące jest, że mówi o zabraniu rakugo do grobu, ale mam wrażenie, że podejdzie do sprawy racjonalnie jak zwykle.
 
Występ Konatsu trochę ocieplił jej wizerunek w moich oczach, choć nadal odpychający jest sposób, w jaki traktuje bliskie jej osoby. Naprawdę, jest to dobry czas na ogarnięcie się pod tym względem. Mam wrażenie, że miała bardziej trzeźwe podejście do życia jak była dzieckiem.
 
Historia o Jugemie podobała mi się chyba najbardziej z dotychczasowych. Może dlatego, że mam pozytywne skojarzenia:
Spoiler
 
trzeba przyznać, że ta wersja też była z polotem;)

Użytkownik att edytował ten post 29 styczeń 2017 - 02:10


#31 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2064 postów

Napisano 04 luty 2017 - 14:47

5

 

Mocarny odcinek, a szczególnie jego ostatnie minuty. Wspaniale wyreżyserowane. Obłędna grafika!

Jednak dostaliśmy nie "Shinigami", a "Hangonko". Znakomity wybór, aby wprowadzić mroczny nastrój, przywołać dramat sprzed kilkudziesięciu lat i wywołać upiory Miyokichi i Sukeroku. Oboje wreszcie przemówili, chociaż daleko im do dobroczynnych duchów. Wręcz przeciwnie - duszenie Kiku... Nie powiem, żeby mi się podobało. Nie wyobrażam sobie, żeby prawdziwy Sukeroku był zdolny do takiego okrucieństwa - ale w przypadku zjawy z zaświatów zmieszanej z poczuciem winy Kiku ma to sens.

 

tumblr_inline_oktyh8YmAq1tct6z5_500.png

 

tumblr_oktn98nntI1rvkxkho4_500.gif

 

I jeszcze TO - zmiana barwy ślepi Sukeroku. Zwykle przewijam lub przeglądam pobieżnie OPy, dlatego tego nie zauważyłam. Na szczęście inni już zdołali zrobić odpowiednie gify:

tumblr_oktljqt9F11rvkxkho2_r1_500.gif

 

tumblr_oktljqt9F11rvkxkho1_r1_500.gif

 

Sukeroku z pewnością będzie miał swój udział w śmierci Yakumo, skoro w rzeczonym OPie na sekundę przed powyższym uściskiem widać kości klatki piersiowej Kiku.

 

Słowa Yakumo skierowane do niby-Miyokichi "ukochana!" mną trochę wstrząsnęły. Ciekawe, co sobie pomyślała Konatsu słysząc ten jęk wymęczonego serca Kiku.

Nie wydaje mi się, żeby Yakumo odszedł z tego świata w kolejnym odcinku. Na to za wcześnie. Prawdopodobnie będzie hospitalizowany, a biedny Yota będzie musiał podobał większemu bagażowi ciężarów.


Użytkownik Sędziwojka edytował ten post 04 luty 2017 - 16:47


#32 att

att

    w stanie spoczynku

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1328 postów

Napisano 11 luty 2017 - 03:00

5

Biedny Kiku - upalił się, co mogło posłać go na tamten świat. Nie sądzę, żebyśmy już mieli się z nim pożegnać, choć zapowiedź kolejnego odcinka stwarzała takie wrażenie. Wydaje mi się, że jego historia nie została jeszcze opowiedziana. Nie jestem przekonana, czy podoba mi się takie poprowadzenie fabuły, ale trzeba przyznać, że postarali się o świetne stworzenie atmosfery tego występu. Aż szkoda, że wcześniej zaspoilerowałam sobie ten odcinek, bo ciekawa jestem, jakie wrażenie zrobiłoby na mnie pojawienie się tych duchów. Ich zachowanie na razie trudno wytłumaczyć czymś innym jak poczuciem winy Yakumo, bo przynajmniej wobec Sukeroku okazywał więcej dobra niż ten na to zasługiwał. A co do Miyokichi, cóż, to już jest kwestia ocenna, czy mógł ją lepiej potraktować i jej pomóc. Z drugiej strony, była w sytuacji, w której mogła sobie ułożyć życie, ale tego nie zrobiła. Na pewno nie miał obowiązku z nią się wiązać i na pewno lepiej wyszedł na tej decyzji. 
 
Mnie też zaskoczyło, że nazwał Miyokichi "ukochaną", podobnie jak w pierwszym sezonie zaskoczyło mnie jego wyznanie o uczuciu do niej, bo jego zachowanie według mnie na to nie wskazywało.  
 
Uderzyło mnie znowu, z jaką dobrocią Yakumo traktuje członków swojej "rodziny", szczególnie w zestawieniu z tym, jak wstrętna potrafi być Konatsu, gdy odnosi się do niego.


#33 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2064 postów

Napisano 13 luty 2017 - 22:31

6

 

"Inokori" Yotaro piękne i zupełnie odmienne od wykonań pozostałych mistrzów rakugo. :) Dzielny chłopak, zdołał wyjść na scenę i odegrać swoją rolę, pomimo ogromnego zdenerwowania stanem zdrowia Kiku. Podzielam smuteczek Yoty, szkoda, że Yakumo nie był w stanie tego posłuchać. Ale od czego są nagrania? ;)

Niecierpliwie czekam na kolejny odcinek, żeby zobaczyć i posłuchać duecik Shin&Bon w kwiecie młodości. :P I moją ulubioną "Shibahamę"! Higuchi-sensei bywa nieoceniony! :)

Łzy Yakumo. <3 Ciekawe, co mu się tam roiło w głowie w stanie zawieszenia między życiem a śmiercią (zapewne Miyokichi & Sukeroku). A jego reakcja po przebudzeniu świetna! ;) "Nie pozwolili mi odejść...".

 

Ps. Ślepia Sukeroku w OP wróciły do normalnej barwy. :P



#34 att

att

    w stanie spoczynku

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1328 postów

Napisano 17 luty 2017 - 01:55

6

Podziwiam wytrzymałość psychiczną Yotaro, który był w stanie wystąpić po tym, co wcześniej się wydarzyło. Tym bardziej, że udało mu się mimo wszystko rozbawić publiczność, choć niektórzy zauważyli, że jednak coś jest nie tak. Bardzo wymowne było nieme wskazanie przez mistrza wzrokiem, że nie może zawieść ludzi i powinien kontynuować przedstawienie. Zadania powierzonego w ten sposób nie można spartolić. Myślę, że Yakumo jeszcze wysłucha tej historii w wykonianiu Yotaro i to na żywo.
 
Po tym, co powiedział Matsuda o rakugo Mangetsu stprawiło, że chcę go teraz posłuchać. Ja w podobny sposób mogłabym określić rakugo Kiku, więc pojawiło się u mnie światełko w tunelu, że po jego odejściu mógłby się znaleźć ktoś, kto w takim stylu będzie występował. W ogóle postać Mangetsu zaciekawiła mnie od początku, choć niespecjalnie spodobało mi się to, co powiedział do Konatsu w szpitalu. Mam nadzieję, że nie miało to specjalnego znaczenia. 
 
Jedyną pozytywną rzeczą, która wynikła z pogorszenia zdrowia Kiku, była zupełnie inna Konatsu. Miłą odmianą było zobaczenie jej troski o Yakumo, niewynikającej już moim zdaniem jedynie z dążenia, aby jej syn posłuchał dobrego rakugo, ale ze szczerej obawy, że może stracić bliską osobę. Dobrze by było, gdyby to była trwała zmiana, choć wszystkiego można się spodziewać po zapowiedzi następnego odcinka, w którym wreszcie sobie porozmawiają (dlaczego tak późno?). 


#35 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2064 postów

Napisano 18 luty 2017 - 01:17

7

 

Występy Sukeroku & Kiku! Wspomnienia! ♥

 

Moje serduszko zakwiliło, gdy Yakumo rozmawiał z Konatsu na ławce. Był taki biedny i złamany, potrzebował pociechy, a ta ... ekhm, zimna kobieta jeszcze go dołowała.

Podobnie mnie zirytowało jej zachowanie przy końcówce odcinka - Yotaro tuli się do niej jak pies, a ona siedzi sztywno, jakby kij połknęła.

 

Wzruszająca była scena przy grobowcu Sukeroku & Miyokichi - wszyscy się popłakali, nawet Higuchi-sensei.

Wreszcie otrzymaliśmy prawdziwą (?) wersję wydarzeń w gospodzie z gorącymi źródłami. Wyjaśnia ona nieścisłość z 1 sezonu - jak widać, celową w zamierzeniu twórców.

Tym gorzej dla Miyokichi. Już wcześniej wydawała mi się mocno nie teges, a teraz tym bardziej pokazała się jako niezrównoważona psychicznie osoba. Żeby dźgać własnego męża nożem?

Szkoda Kiku - teraz jeszcze bardziej jawi się jako bohater tragiczny, hołubiący w sercu wspomnienie o tamtym strasznym dniu i chroniący dobre imię Miyokichi, biorący winę na siebie.

 

Poza tym, dostaliśmy w tym odcinku potwierdzenie, że Konatsu i Yotaro są już po 30stce. Nader sensownie. ;)

W takim razie ile lat ma Yakumo? Powinien mieć ok. 60-65. W czasie dramatycznych wydarzeń w przeszłości miał pewnie max z 30 (był młodszy od obecnego Yotaro). Wygląda jednak na ponad 70... Już sporo starszy od niego Matsuda-san prezentuje się lepiej.

 

Przypuszczenia Att się potwierdziły - Mangetsu wraca do rakugo. :)

Również z ogromną ciekawością chcę posłuchać występu jego seiyuu (o ile takowy będzie). Gin z Blicza Yusa Koji! <3 Gdy zobaczyłam Mangetsu w tym sezonie, miałam wrażenie, że jest niejako kopią Kiku. Dlatego imho on bardziej pasuje na kolejnego Yakumo, podczas gdy Yotaro piastuje już godność Sukeroku.


Użytkownik Sędziwojka edytował ten post 18 luty 2017 - 01:19






Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: TV, OVA, Studio Deen, Josei, Historyczne, Dramat