Skocz do zawartości

Senpuu Society :: Forum o anime i mandze używa cookies. Przeczytaj Privacy Policy w celu uzyskania więcej informacji. Aby usunąć tą wiadomość, proszę kliknąć guzik po prawej:    Akceptuję użycie cookies
  • Zaloguj korzystając z Facebooka Log In with Google      Logowanie »   
  • Rejestracja

Zdjęcie

Wydarzenia sportowe


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
9 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gogol

Gogol

    ~bot

  • User
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5069 postów

Napisano 17 sierpień 2013 - 14:28

Postanowiłem stworzyć nowy, wspólny temat dla dyscyplin sportowych, które swojego tematu nie mają -> a nuż się trafi jakieś wydarzenie sportowe (to akurat pewne że się trafi) o którym ktoś coś będzie chciał napisać, ew. podyskutować, a szkoda będzie zakładać osobny temat (bo bo będą np. MŚ w szermierce ;) ).

Więc taka próba zwiększenia przedziału dyskusji w dziale Sportu na forum. W najgorszym wypadku nie chwyci i przeminie ;)


Przydałoby się coś na zachętę, więc na tapetę wyciągnąłbym Mistrzostwa Świata w Moskwie, oczywiście dyscyplina to lekkoatletyka ;)

Dyscyplina dość popularna, transmitowana przez TVP więc możliwe, że ktoś tam coś czasem obejrzy i podzieli się spostrzeżeniami : )

Mistrzostwa kończą się jutro, mamy więc jeszcze dwa dni zmagań.
Polacy na chwilę obecną zdobyli trzy medale: złoto Fajdka w rzucie młotem, srebro w rzucie dyskiem Małachowskiego i srebro z rzucie młotem Anity Włodarczyk.

Fajdek zakasował konkurencję już pierwszym rzutem, psychologicznie pogniótł ich i później nikt mu nie zagroził. Widać, że formę przygotował mimo że przygotowania były średniawe, do tego miał pewnie w pamięci nieudane IO w Londynie gdzie popalił wszystkie próby.

Małachowski... szkoda mi tego faceta bo od lat w czołówce swojej konkurencji, a tu kolekcjonuje te srebra. Mam nadzieję, że będzie jeszcze mistrzem olimpijskim, umiejętności i jakość na pewno mu na to pozwalają.

Włodarczyk wczoraj stoczyła pasjonujący pojedynek z PaniąKtóraWcaleNieWyglądaJakMłociarka (czyt: Tatiana Łysenko). Najpierw Łysenko rzuciła bardzo daleko, a Anita dwa pierwsze rzuty otarła o siatkę (7m różnicy, przepaść :P). W trzeciej kolejce to Polka wyszła na prowadzenie ze świetnym wynikiem. Przyszła jednak czwarta kolejka, Łysenko rzuca skrajnie daleko: rekord Rosji, rekord Mistrzostw Świata, drugi rzut w historii kobiecego rzutu młotem. Włodarczyk odpowiedziała, ale brakło niecałe pół metra: trzeci wynik w historii rzutu młotem + rekord Polski ;)
Później niestety znów dwa otarte o siatkę rzuty, szkoda tego bo jeśli z takim oporem jest w stanie rzucać 70-72m to dałoby się to wygrać. Z drugiej strony i tak zrobiła bardzo dużo, więc nic tylko bić brawo, czekać na kolejny sezon, kolejne MŚ i kolejne IO bo Anita oczywiście ma potencjał żeby ponownie pobić rekord świata :D

Z innych naszych szans, to tradycyjnie patrzyło się na Tomka Majewskiego, jednak on sam studził emocje przed startem: dwie operacje przed mistrzostwami, niepełny cykl treningowy no i szóste miejsce. Niemniej to jest tak utytułowany sportowiec, tak doświadczony że nie widzę przeszkód by jeszcze nie miał zdobyć jakiegoś medalu. No i brawa za świetne zachowanie po porażce.

Z pozostałymi Polakami nie wiązałem dużych nadziei, nasz sprinter wczoraj awansowało do półfinału 200m gdzie pobiegł sobie z Boltem, cenne doświadczenie dla 20-latka, dobry występ.
Szkoda Rogowskiej, że ta tyczka jej nie wyszła, ale jakoś tak czuję że czas chyba na lekką zmianę warty i kogoś nowego (obym pluł sobie w brodę za 2-3 lata).

Jeśli idzie o zagranicę. Pierwszy to Farah, Brytyjczyk który znów wygrał 10 000m i 5000m. Szczególnie ten drugi bieg zrobił na mnie wrażenie, niesamowite zapasy energii ma ten człowiek ; )
Bolt planowo wygrał sprint na 100m, dziś finał na 200m i też jeśli nie zdarzy się nic dziwnego to sobie da radę. Niestety sztafet w niedzielę nie zobaczę, więc zostanie tylko obserwacja na replayu :P (ale brawa dla Amerykanów za wczorajszą męską gdzie bardzo ładnie pobiegli z duuużym zapasem 4x400. Szkoda Belgów, gdzie biegło trzech braci, ale którzy ostatecznie bez medalu).

Trzeba też wspomnieć o dwóch szybkich paniach:
Shelly-Ann Fracer-Pryce - taka charakterystyczna Jamajka z doczepionymi różowymi "włosami", która wygrała 100 metrów i 200 metrów oraz Allyson Felix, supermedalistka, wybitna sprinterka (starczy powiedzieć, że póki co Bolt ma mniej złotych medali niż ona), od wielu lat niepokonana na 200m, strasznie dużo sobie obiecywałem po tym finale i pojedynku Felix vs Fracer-Pryce a tu... po 50m Amerykanka naderwała mięsień i padła na bieżnię. Szkoda, wielka szkoda skromnej sprinterki, a chyba jeszcze bardziej szkoda zupełnego braku echa tego wydarzenia w mediach. Jakby Bolta spotkało coś takiego, to kurde płakałoby pół świata xD
No ale nic, zawodniczka chce biec w sztafecie 4x100m, ale to chyba nierealne.

Ogólnie jeszcze dwie kwestie: strasznie wysoki poziom sportowy tych zawodów, młociarki, skok wzwyż panów (bardzo dobre wyniki całej trójki, w tym złoty Bondarenko, który w końcu powinien rozprawić się z tym dłuuuuugoletnim rekordem świata Sotomayora), fajny skok w dal panów, naprawdę bardzo dużo wartościowych rezultatów.

Druga rzecz to kiepska organizacja tych mistrzostw oraz żenująco słabe zainteresowanie Rosjan. Niby sprzedano 80% wejściówek, a stadion zapełnił się ... raz. Kiedy Caryca Tyczki i jedna z najwybitniejszych sportsmenek ever, Jelena Isinbajewa sięgnęła po kolejne złoto. Nawet Bolt na 100m nie wyciągnął ludzi na stadion. Ponoć kiepska reklama mistrzostw, w sumie trzeba szukać przyczyn bo wejściówki tanie jak barszcz (10-20zł styknie), a najbarwniejszą grupą są chyba Ukraińcy, którzy wybrali się kilkoma autokarami. Wstyd, a najgorsze jest to, że przecież Rosja teraz będzie miała IO w Soczi, MŚ w Piłce Nożnej itd.
Tak samo realizator mógłby się bardziej skupiać, ja wiem że biegi są fajne i widowiskowe, ale można by pokazać na żywo walkę Włodarczyk vs Łysenko zamiast listy startowej trzeciego półfinału na 200m :)

No ale ogólnie ogląda się fajnie, jeszcze dzisiaj nacieszę oczka (może jakaś niespodzianka z Polkami w skoku wzwyż?) jutro będę tylko nasłuchiwał wydarzeń i nic tylko czekać na kolejne eventy ; )

#2 jaro

jaro

    ~artificial intelligence

  • User
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 14270 postów

Napisano 17 sierpień 2013 - 16:54

W najgorszym wypadku nie chwyci i przeminie

Bądźmy szczerzy, ludzie jarają się jedynie gałą, więc dużej popularności temu tematowi nie wróżę:D

Ale warto coś napisać o występach naszych zawodników na MŚ.

Paweł Fajdek: no, ten to dopiero zaskoczył wszystkich. Jeśli przypomnieć sobie IO i jego spalone rzuty, to na pewno nikt na niego nie stawiał. Najpewniej wróżono mu miejsce w pierwszej ósemce, może po cichutku walkę o brąz, ale nie złoto. Tu popisać się miał Szymon Ziółkowski, który to nawet nie wszedł do ścisłej ósemki. Zmiana warty? Chyba niektórzy tak to widzą.

Piotr Małachowski: jest srebro, ale ja czuję zawód. Facet był w wybornej formie, zero kontuzji, cykl przygotowań wypełniony do ostatniego punktu. I znowu drugi, za swoim odwiecznym rywalem. Jestem pewien, że on także odczytuje ten wynik jako osobistą porażkę, bo nie wierzę, iż tak na 100% cieszy się ze srebra, gdy, co tu dużo kryć, była szansa na złoto.

Anita Włodarczyk: cztery próby na sześć otarły się o siatkę... Gdyby nie to, najpewniej byłoby złoto. Widać było, iż ona także ma naprawdę wysoką formę. W ogóle Anita i Tatiana rzucały w innej lidze, reszta zawodniczek mogła walczyć jedynie o brąz. Ostatecznie wygrała Tatiana. Pozostaje tylko gdybanie co by było, jeśli tych otarć o siatkę nie byłoby tak dużo. Rekord świata w wykonaniu naszej zawodniczki? Całkiem prawdopodobne.

Marcin Lewandowski: czwarte miejsce, najgorsze dla każdego sportowca. Ale czy miał szansę ugrać coś więcej? Nie, żadnych szans. Co tu dużo kryć, Marcin nie ma co rywalizować z tuzami takich biegów. IMO żeby zbliżyć się do nich musiałby trenować w podobnych warunkach i z podobnym obciążeniem. Jasne, można mówić, że Afrykańczycy rodzą się z predyspozycjami do biegów, ale trzeba zobaczyć ich treningi. To jest katorga i tortura dla każdego zawodnika z Europy. Jednak daje rezultaty. Marcin chce się liczyć? Musi przejść taki cykl treningowy, wtedy istnieje duża szansa na rywalizację z najlepszymi.

Tomasz Majewski: wywalczył tyle, ile mógł. I tak szacun dla niego, że zdecydował się jechać.

A reszta świata... Cóż, jest fajnie, Bolt znowu kosi, ale nikogo w Rosji to nie interesuje. Jak wspomina Gogol, jedynie Jelena Isinbajewa zdołała przyciągnąć tłumy. Poza tym bieda, duża bieda. Mam wrażenie, iż lekkoatletyka zaczyna coraz bardziej podupadać. Niedługo może być tak, że nawet IO nie przyciągną na stadion jakichś wielkich tłumów.

#3 jaro

jaro

    ~artificial intelligence

  • User
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 14270 postów

Napisano 29 listopad 2013 - 16:28

Wpiszę się, bo jest ku temu okazja.

Justyna Kowalczyk wygrała inaugurację Pucharu Świata. Marit odpadła w 1/4. O Johaug nie ma co wspominać.

Nie powiem, zaimponowała mi pani Justyna. Jak pamiętam pierwsze starty miała cokolwiek słabe i musiała gonić przez resztę sezonu, tymczasem teraz zaczęła z wysokiego c. Nawet specjalistka w sprintach, KIkkan Randall, musiała uznać jej wyższość. Widać było, że nasza zawodniczka rozkręca się z biegu na bieg. Finał był popisem siły Justyny Kowalczyk i wielkim zaskoczeniem (bo pewnie nikt nie obstawiał jej zwycięstwa, ja po cichu liczyłem na miejsce w finale) dla wielu kibiców.

Mam nadzieję, że częściej będą mnie spotykać takie miłe zaskoczenia.

#4 jaro

jaro

    ~artificial intelligence

  • User
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 14270 postów

Napisano 07 grudzień 2013 - 16:54

Miażdżące zwycięstwo na ziemi wroga, jak można napisać o Lillehamer. Niemal ze łzami w oczach patrzyłem na piękny tryumf Justyny Kowalczyk, która zostawiła w tyle Mari i Tereskę. Styl tej wygranej to coś wspaniałego, pokazuje on jednocześnie, iż zeszłotygodniowy ieg był zwykłym wypadkiem przy pracy. Zdarzyło się i tyle. Teraz widzieliśmy taką Justynę Kowalczyk, jaką chcielibyśmy oglądać zawsze. Zdaję sobie sprawę, że to pobożne życzenia, ale marzeń mi nikt nie odbierze.

Tak czy siak, wielkie gratulacje dla naszej biegaczki.

Warto zauważyć kto skończył na 2 miejscu. Kalla. To cokolwiek niespodzianka, bo do tej pory ta zawodniczka raczej nie prezentowała tak dobrej formy. Kto wie czy nie będzie równie dużym zagrożeniem co dwie Norweżki. Może być także groźna i dla nich (osobiście bym się z tego cieszył), a to zwiastuje bardzo interesujace kolejne zawody.

#5 Gogol

Gogol

    ~bot

  • User
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5069 postów

Napisano 07 grudzień 2013 - 21:48

Jaka znowu niespodzianka, z tą Kallą ; )
Dziewczyna jest w mega formie od października, a od tygodni trąbi się tylko o jednym: musi przestać uważać Bjoergen za swoją idolkę, bo ma blokadę psychiczną przed wygrywaniem z nią (serio : P).

Z jednej strony Norweżki zmasakrowane (i to na swojej ziemi), pół minuty straty na tym dystansie to jest przepaść -> z drugiej, to dopiero początek sezonu. Nikt nie będzie pamiętać ani o Pucharze świata 2013/14, ani o Tour de Ski 2014 - wszyscy patrzą tylko na Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Jak tam będą medle to będzie super - ale boję się, że szczyt formy u Justyny przyszedł za wcześnie...

#6 jaro

jaro

    ~artificial intelligence

  • User
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 14270 postów

Napisano 07 grudzień 2013 - 22:13

Jaka znowu niespodzianka, z tą Kallą ; )

A mnie się wydaje, że tak dobra jeszcze nie była. Jasne, początki sezonu miała niezłe, ale to, co teraz prezentuje, jest IMO niesamowite. Ona ma prawo realnie myśleć o pokonaniu głównych faworytek (Kowalczyk powinna na nią uważać nie mniej niż na swą odwieczną rywalkę). Chyba też poprawiła jej się psychika, gdyż słyszałem, iż przegrywa głównie przez słabszą głowę (a papiery na wygrywanie ma). Jestem więc niezmiernie ciekaw wyników Kalli w nadchodzących zawodach.

boję się, że szczyt formy u Justyny przyszedł za wcześnie...

Eee tam, jaki szczyt, po prostu ma szczęście i udają jej się pierwsze konkursy (co do tej pory było marzeniem). Ja tam jestem hepi, iż nie odstaje od Teresy i Marit, co zawsze było jej problemem w początku sezonu.

Tak swoją drogą... Sądzisz, że Marit tradycyjnie odpuści Tour de Ski czy postanowi powalczyć?

#7 Gogol

Gogol

    ~bot

  • User
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5069 postów

Napisano 21 luty 2014 - 12:44

Dobra, ZIO sie powoli koncza wiec mozna co nieco podsumowac szczegolnie ze pare ciekawych rzeczy sie wydarzylo.
Pierwsza rzecz to pani Williams (imienia nie pomne), ktora zdobyla medal w bobslejach. Nie byloby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, ze jest ona takze medaliatka letnich Igrzysk Olimpijskich w sprincie - przed nia takiego wyczynu dokonalo tylko czterech ludzi na swiecie (laczac bobsleje z boksem, lyzwiarstwo z kolartwem a nawet skoki narciarskie z...zeglarstwem :D).

W najbardziej mnie interesujacym zimowym sporcie wszystko po staremu. Od wiekow liczy sie zelazna siodemka: Czechy, Slowacja, Kanada, USA, Rosja, Finlandia i Szwecja. Probuje sie tam dopchac Szwajcaria, ale poki co to srebro MS wydaje sie zrzadzeniem losu. Mozliwe ze po raz ostatni NHL zgodzilo sie na wyjazd najlepszych hokeistow na igrzyska - wiec tymbardziej trzeba sie cieszyc z tego co jest. W polfinalach mamy dwa bratobojcze pojedynki: USA walczy z Kanada, a Finlandia ze Szwecja.
Rozpacz Putina po odpadnieciu Rosji musi byc ogromna -wszak na otwarciu powiedzial wprost ze gdzie indziej moze dziac sie co chce ale w hokeju zloto ma byc dla Rosji. Nie wyszlo choc smiesza mnie teksty o niespodziance jaka niby sprawila Finlandia - Rosja cudow na turnieju niepokazywala a ta siodemka jest tak mocna, ze zaden wynik miedzy nimi mnie nie zaskoczy. Po cichu licze na final Kanada - Szwecja, ew. Finlandia i zloto dla Europy.

W kobiecym hokeju to w ogole jest smieszna sytuacja bo tam liczy sie tylko USA i Kanada, potem jest ogromna przepasc i reszta zespolow ze Szwecja i Finlandia na czele peletonu. Tutaj turniej zakonczyl sie -nastym z rzedu finalem polnocnoamerykanskim wiec nuda wieje dalej.

Z innych aren: Holendrzy miazdza na lyzwach zdobywajac w Soczi wiecej medali (21 na 30 mozliwych!!!) niz Polacy we wszystkich ZIO razem wzietych (18). Straszna dominacja jednego kraju, nie widze dyscypliny ktora by byla az tak zdominowana przez jeden kraj.

Dla Polakow te igrzyska sa skrajnie udane, wrecz nieprzyzwoicie nieadekwatne do poziomu sportowego naszego kraju jako calosci: tylko medale Stocha wynikaja wprost z systemu szkoleniowego, a Kowalczyk i Brodka to (nie)stety straszne walczaki. No i zeby medalowo IO w lecie okazaly sie slabsze niz w zimie to w ogole...swiat stoi na glowie, choc czego spodziewac sie po ZIO gdzie temperatura siega 20stopni :D

#8 jaro

jaro

    ~artificial intelligence

  • User
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 14270 postów

Napisano 22 luty 2014 - 21:09

4 złote, 1 srebrny i 1 brązowy medal. Obfite żniwa.

Trzeba przyznać, że IO w Soczi są dla nas znakomite. Nie, nie znakomite. Perfekcyjne. O ile liczyliśmy na medal(e) Stocha i Kowalczyk, tak cała reszta raczej była zagadką. Okazało się jednak, że w kraju, gdzie nie ma tras biegowych, hali dla panczenistów, a na sporty zimowe nie wykłada się dużo kasy, mogą narodzić się prawdziwe diamenty. Wykorzystano sukces Małysza, powstawały szkoły, zbudowano skocznie, a rezultatem są dwa złota Stocha. Byłoby dobrze gdyby w podobny sposób wykorzystano panczenistów.

Wielka Marit zdobyła 'tylko' trzy złote medale. Dla zawodniczki, która zapowiadała komplet w kolorze złota to pewnego rodzaju nauczka, by nie stawiać się od razu na pierwszym miejscu. A całkowitą porażkę sztafety Norwegii w biegu 4 x 5 kilometrów oglądałem z przyjemnością. Dodatkowo te igrzyska pokazały, że zawodników z Norwegii w biegach da się ugryźć. Nie miażdżyli rywali jak dotychczas, to raczej oni byli miażdżeni. Ogólnie Norwegia może uznać te igrzyska za średnio udane. IMO.

Holandia, co pisał Gogol, potwierdziła dominację w łyżwiarstwie. W takim przypadku złoto Bródki jest ewenementem na skalę nie świata, ale wszechświata. Bardzo fajnie, że nasz zawodnik zdołał wedrzeć się na łyżwiarski Olimp, oby na kolejnych IO było podobnie.

#9 Gogol

Gogol

    ~bot

  • User
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5069 postów

Napisano 23 luty 2014 - 22:37

Dla zawodniczki, która zapowiadała komplet w kolorze złota to pewnego rodzaju nauczka, by nie stawiać się od razu na pierwszym miejscu.

Niczego takiego nie było, ja wiem że Marit można sporo zarzucić ale nie takie coś. Ona tylko powiedziała, że zamierza wystartować w walce o medale we wszystkich możliwych konkurencjach, ale mówienie o samych złotach byłoby przesadą.
Norwegowie mieli mega apetyty na medale w narciarstwie, ale myślę że nawet to ich zadowala. Po klęsce w sztafecie król Norwegii był zadowolony i nawet żartował, że w sumie wypadałoby oddać trochę medali sąsiadom.
Rozgromiły stawkę na królewskim dystansie 30km i mimo, że Justyna z kontuzją a Kalla z chorobą, to i bez tego raczej by nie podjęły walki. Więc nic tylko bić brawo, choć szkoda że Therese nie zdobyła tam złotka.

ZIO zakończone, dorobek medalowy bardzo fajny.
Wisieńką był finał hokeja mężczyzn, gdzie Kanada wygrała ze Szwecją 3:0. Mimo sympatii do Skandynawów to trzeba przyznać, że Kanadyjczycy zagrali świetny mecz i wygrali zasłużenie. Obie te drużyny mają świetnych bramkarzy i mocną obronę co jest najważniejsze, ale jakość w ataku zdecydowanie na korzyść gości z Ameryki Północnej. W pewnym momencie statystyki pokazywały bodajże 19:18 w strzałach na koncie Kanady (przy stanie 1:0), ale ja bym powiedział, że zdecydowanie w tego typu statystyce powinna prowadzić Kanada.
Obie drużyny miały sporo szczęścia/pecha w pierwszej połowie spotkania, ale z czasem to Kanada prowadziła grę.
Mecz żywy i na pewno mógł się podobać, za wyjątkiem niewielkich emocji w ostatnich 10 minutach.
Kanadyjczycy rozkręcali się wolno na tym turnieju, ale najważniejsze to grać najlepiej w ostatnich meczach.
Brawo dla Crosby'ego za piękną bramkę na 2:0.
Trzymam kciuki, żeby NHL puściło hokeistów za cztery lata ;)

#10 Gogol

Gogol

    ~bot

  • User
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5069 postów

Napisano 11 sierpień 2017 - 23:38

Oglądam, powoli kończące się, mistrzostwa świata w lekkiej atletyce właściwie codziennie i napiszę, że to jedne z najlepszych mistrzostw jakie widziałem pod kątem emocji, rywalizacji i szerokopojętego poziomu. 
Najbardziej, do tej pory, trzymają mnie w napięciu biegi kobiet. Na 100m Tori Bowie rzutem na taśmę (dosłownie) godzi Ivoryjkę Ta Lou i Holenderkę Schippers. Przypłaca to jednak kontuzją i nie może wystąpić na 200m. Niedługo później mamy finał 400m, gdzie wielki rewanż toczyć mają multimedalistka Felix i Miller-Uibo z Bahamów (polecam ich walkę w finale ostatnich Igrzysk). Miller robi co chce, odstawia konkurentki, Felix jest czwarta, dwadzieścia metrów do mety - skurcz/cholera-wie-co, Miller zwalnia i dobiega na czwartym miejscu, 
 wygrywa Francis, na którą nikt nie liczył. Felix dzięki kontuzji rywalki zdobywa jednak medal wyrównując nieformalny rekord świata w ilości mistrzowskich krążków. 
No i nadchodzi finał 200m w którym nie może startować mistrzyni z "setki" Tori Bowie. Mamy jednak Schippers (brąz na 100m), Ta Lou (srebro na 100m przegrane bodajże o jedną setną sekundy) i pechową Miller-Uibo. Bieg prowadzi Ivoryjka, ale Schippers jest w mega formie - złoto dla niej, Ivoryjka znów przegrywa minimalnie złoty medal, tym razem o trzy setne sekundy. Na trzecim miejscu Miller-Uibo.
Śmiesznie było w 400m przez płotki: Amerykanki natrzaskały jakieś kosmiczne życiówki na swoich mistrzostwach kraju, przyjechały we trzy, oglądam półfinały, a tam jedna za drugą jakieś krzywe biegi, cholera wie o co im chodzi. Ale w finale dwie się ogarnęły i złapały się na dublet na szczycie. 
Wisieńką na torcie kobiecych biegów był dzisiejszy finał na 3000m z przeszkodami: trio kenijek zostało ograne przez dwie Amerykanki, zwyciężczyni bije życiówkę o pięć sekund, a srebrna medalistka o...szesnaście. 
Bardzo fajnie oglądało się trójskok, gdzie dwie reprezentantki Ameryki Południowej (Rojas z Wenezueli i Ibarguen z Kolumbii) przerzucały się nawzajem rezultatami. Tym razem lepsza Rojas, choć ja kibicowałem Kolumbijce. 
W rzucie oszczepem wygrała Spotakova - szkoda że nie było naszej Andrejczyk, mogłaby powalczyć z Czeszką, która zabrała jej brąz na Igrzyskach. 
 
Osobne brawa dla Belgijki Thiam, która wygrała siedmiobój - zawsze szanuję takie osoby.
 
Co do Panów, emocje nie mniejsze. O Bolcie powiedziano wszystko: miał wygrać, pięknie skończyć karierę i w ogóle miało być kolorowo. A sport jest piękny, wygrywa Gatlin z dopingową przeszłością a Bolt bez błysku melduje się na trzecim miejscu. Media/menedżerzy mają za zadanie wykreować (co wydaje mi się niemożliwe) kogoś kto pociągnie lekką atletyką zamiast Jamajczyka. Wybór padł na Niekierka z RPA, który biega 100m poniżej 10s, 200m poniżej 20s i 400m w czasie 43:03. Więc mógłby zdobywać w teorii więcej medali niż Bolt (bo ten ograniczał się do 100m. i 200m). Ale przed młodym reprezentantem RPA wiele roboty. Wprawdzie wygrał 400m, ale mam wrażenie, że trochę zabrakło mu rywali - kapitalny Makwala z Botswany rozchorował się (a przynajmniej tak głosi oficjalne info) i musiał przejść kwarantannę = nie dopuszczono go do finału. 
Nie dopuszczono go także do ćwierćfinału 200m, ale złożył protest i potem samotnie, przebiegł eliminację kwalifikując się do półfinału, mającego odbyć się kilka godzin później. Tam dostał tragiczny, zmoczony pierwszy tor, a i tak znalazł się w pierwszej dwójce awansując do finału. Był materiał na fantastyczną historię - Makwala walczący z systemem, mający rywalizować o złoto z Niekierkiem. 
Sport jednak znów spłatał psikusa. Makwala skończył piąty, Niekierk ledwo (o tysiączne części sekundy) wyrwał srebro, a wygrał niespodziwany Quiliev. 
 
Tak samo niespodziewanie wygrał 400m przez płotki Warholm z Norwegii, który obrał świetną strategię -> biegnę na maxa i na nic nie patrzę. No to wybiegał złoto. Zupełnie inaczej niż najsilniejszy, najszybszy, ale najbardziej tragiczny technicznie czołowy płotkarz na 100m - McLeod z Jamajki, który wygrał choć mega pewniakiem nie był (na papierze super, ale patrząc na niego można było spodziewać się wszystkiego). Na 10 kilometrów zwyciężył uber Mo Farah, nie wiem czy tak porównując, nie jest to najwybitniejszy sportowiec ever (o ile jest czysty, ale to temat-rzeka). 
 
Co do Polaków:
- Anita Włodarczyk jest poza zasięgiem kogokolwiek, cieszy brąz Kopron
- Fajdek dziś złoto, Nowicki brąz. Fajnie, ale te przegrane Igrzyska przez Pawła ciągle siedzą mi w głowie (a co on ma powiedzieć... : < )
- Kszczot - gościa nie lubię, ale trzeba przyznać, że zrobił fantastyczną robotę. Z przyjemnością oglądałem jego biegi eliminacyjne i sam finał, świetna robota
- Lisek - właśnie, skok o tyczce mężczyzn. Chińczyk skacze 4,82 za pierwszym razem i... nie ma medalu 0_0 Fajnie, że chociaż jeden z Polaków udokumentował bycie w czołówce medalem, bo poziom był naprawdę bardzo wysoki (tak samo jak skok wzwyż panów, gdzie trzeba skakać powyżej 2,30 żeby w ogóle być w finałowym konkursie...szok. Ale finał dopiero jutro). 
 
Teraz jeszcze weekend. Liczę na co najmniej jeden medal dla Polski, choć szans jest więcej. No a zakończenie to najlepsza rzecz jaką ktoś wymyślił czyli sztafety. I ostateczne pożegnanie Bolta.