Skocz do zawartości

Senpuu Society :: Forum o anime i mandze używa cookies. Przeczytaj Privacy Policy w celu uzyskania więcej informacji. Aby usunąć tą wiadomość, proszę kliknąć guzik po prawej:    Akceptuję użycie cookies
  • Zaloguj korzystając z Facebooka Log In with Google      Logowanie »   
  • Rejestracja

Zdjęcie
- - - - -

Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu

TV OVA Studio Deen Josei Historyczne Dramat

43 odpowiedzi w tym temacie

#36 att

att

    w stanie spoczynku

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1332 postów

Napisano 20 luty 2017 - 16:28

7

Rozmowa Yakumo z Konatsu jednak nie dotyczyła tego, co myślałam i w sumie się teraz nie dziwię. Nie wyobrażam sobie, jak można by taki temat poruszyć. Beznadziejna sytuacja. Trudno jest oceniać, czy jest jakiś lepszy sposób wyjścia z niej, zwłaszcza, że nie wiadomo, co tam się jeszcze wydarzyło i co zostało powiedziane, ale branie na siebie winy za taki czyn jest dużą przesadą, jeśli nie masochizmem. Jestem w stanie zrozumieć, że Kiku mógł chcieć chronić dziewczynkę przed prawdą, która na pewno zniszczyłaby jej życie, ale nie można było powiedzieć, że to nieszczęśliwy wypadek?
 
A tak z drugiej strony, czy Konatsu nie zdziwiło, że Kiku nie poniósł żadnych konsekwencji za śmierć jej rodziców. Przecież byli razem od tego zdarzenia. Gdyby Kiku popełnił ten czyn, toczyłoby się przecież jakieś postępowanie przeciwko niemu i na pewno zostałby skazany. Czy nie wydało jej się podejrzane, że Yakumo przez lata cieszył się nieposzlakowaną opinią w środowisku rakugo i nie tylko i zajmował w niej wysokie stanowisko? Czy w społeczeństwie takim jak japońskie byłoby to możliwe, gdyby był winien śmierci tamtych dwojga? Poza tym, mieszkała jakiś czas z Kiku, który harował, żeby postawić na nogi kumpla i ich wspólny dom. Naprawdę uważa, że taki człowiek mógłby umyślnie chcieć go skrzywdzić? Dlaczego zatem chce mieszkać pod jednym dachem z mordercą? 
 
Zachowanie Konatsu było zrozumiałe, gdy była małą dziewczynką, ale od dorosłej kobiety wymagałabym choć odrobiny logicznego myślenia. Nie potrafię rozgryźć tej postaci. Jest dla mnie wyjątkowo słaba. Zapowiadała się na babę z jajami, ale najwyraźniej siłę charakteru potrafi pokazać jedynie wobec osób słabszych.
 


Niestety, jak dotąd, kobiece role w tej serii kuleją.
+1, niestety.
 
Wobec tych wydarzeń trochę dziwię się Matsudzie, że upiera się przy powrocie Yakumo do rakugo. Po takiej traumie osobiście rzuciłabym to w diabły. Szkoda zdrowia. Ta decyzja powinna być pozostawiona tylko Yakumo bez żadnych nacisków.


#37 Dakki

Dakki

    ~tard

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1438 postów

Napisano 23 luty 2017 - 18:56

Wooooo, czyli jednak była to przeinaczona wersja. Nic dziwnego wiec, ze w porownaniu do reszty 1 sezonu wydawala sie taka melodramatyczna i nienaturalna. Wiec co, nie pozostaje mi nic innego jak zwrocic honor 1wszemu sezonowi, ktorego wlasnie za ta scene skrytykowalam.

 

Musze powiedziec, ze podoba mi sie relacja Konatsu i Yakumo.Pamiec jak wiemy plata figle, i to nawet nie dziecka, szczegolnie jezeli pamieta sie scene, ktora nijak nie pasuje do oficjalnej opowiesci. Chociaz wydaje mi sie, ze ona zdaje sobie sprawe z tego co moglo sie naprawde stac i ze cos tu smierdzi. Za bardzo przejela sie tym zawalem na scenie, by go naprawde nienawidzic. Raczej wyglada mi to na pewna gre miedzy nimi, ona udaje i on udaje.

 

Ale najbardziej mnie zaskoczylo zachowanie Miyokichi. Nagle caly ta otoczka femme fatale prysla.

 

A, bachor Konatsu jest uroczy x]



Jestem w stanie zrozumieć, że Kiku mógł chcieć chronić dziewczynkę przed prawdą, która na pewno zniszczyłaby jej życie, ale nie można było powiedzieć, że to nieszczęśliwy wypadek?
Przeciez on to wlasnie mowil caly pierwszy sezon xD To ona pamieta przez mgle ta scene z krwawiacym ojcem i Kiku trzymajacym go. I to jej sie w calosc nie uklada, dlatego domysla sie najgorszego, a ze Kiku ma wyrzuty, to nie potrafi nie brac na siebie winy za smierc przyjaciela. 

Użytkownik Dakki edytował ten post 23 luty 2017 - 18:54


#38 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2081 postów

Napisano 06 marzec 2017 - 23:23

8-9

 

8 odcinek nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia (nawet go nie skomentowałam tutaj w temacie), za to 9 był wyśmienity.

Znów pojawił się szkarłatnooki Sukeroku w charakterze Shinigami i bóstwa weny twórczej. :)

Kiku po raz kolejny podjął niemal udaną próbę samobójczą.

Znowu mu przeszkodzono, czy też używając jego słów: "nie pozwolono odejść".

Podoba mi się sposób, w jaki scenarzyści spięli całą historię bohaterów, zgrabnie połączyli 1 i 2 sezon. Dawno temu Yakumo ocalił w więzieniu Yotę, a teraz hm... przybrany syn uratował ojca.

Prawie że ostatnie w życiu Yakumo "Shinigami" wypadło super.

Akira Ishida w tym anime przeszedł samego siebie - nie dość, że musiał nauczyć się opowiadać jak profesjonalny mistrz rakugo, to jeszcze jego głos znakomicie oddaje upływ lat Kiku, z młodzieńczego stał się starczy.

Koichi Yamadera też jest świetny, tyle że cholera, w tym sezonie twórcy nie dają mu się popisać. -_-

 

Ps. kurczę, aż mam ochotę na ponowne obejrzenie niektórych odcinków Bebopa, a szczególnie sceny finałowej (oprócz Yamadery jest tam jeszcze Wakamoto... *_*). :P


Użytkownik Sędziwojka edytował ten post 06 marzec 2017 - 23:28


#39 Morkie

Morkie

    Łowca pomarańczy

  • @ANBU
  • 4685 postów

Napisano 12 marzec 2017 - 18:32

4-10

 

To był jeden z najlepszych maratonów, jaki mogłam sobie zaserwować <3 Tyle dobra, że aż trudno o wszystkim pisać. Opowieść Matsudy o tamtej nocy w hotelu robiła wrażenie - nie żebym nie przypuszczała, że wersja Kiku była prawdziwa, ale sceny, w której Konatsu w złości popycha Miyokichi w stronę okna, to się nie spodziewałam. Kiku zyskał jeszcze bardziej w moich oczach, przez lata ukrywając przed nią prawdę dla jej dobra. 

Po obejrzeniu najnowszego odcinka nie mógł mi się nie przypomnieć tytuł jednego z opowiadań Sapkowskiego "Coś się kończy, coś się zaczyna". No bo w końcu spłonął teatr i zakończyła się pewna epoka w rakugo, Kiku na dobre skończył z rakugo (i być może jego życie dobiegło końca, ale o tym za chwilę). Za to z drugiej strony dowiadujemy się o nowym życiu (gratki Yotaro, zostałeś tatusiem po raz drugi), nieuniknionych zmianach w rakugo, wątek nowych opowiastek autorstwa senseia znów powraca, zakwitły wiśnie (biorąc po uwagę ich symbolizm, trudno nie połączyć ich z wydarzeniami i atmosferą serii)... Scena z Konatsu i Kiku była przeurocza. Jak tu nie poczuć wewnętrznego ciepełka, widząc ich przytulonych, Konatsu dziękującą za zaopiekowanie się nią i Kiku aprobującego ją jako ucznia, oboje czerpiących radość z radiowego występu Yotaro i późniejszego oglądania jak Shinnosuke rozsypuje płatki wiśni. Wiedziałam, że to zbyt piękne, dlatego też końcówka mnie nie zaskoczyła (naładować widza ciepełkiem a potem zasunąć smutną sceną, jakie to klasyczne). Nie oznacza to, że nie jestem rozdarta: cały drugi sezon przedstawiał kolejne etapy starzenia się Kiku (plus ciągłe rozmowy o odejściu) i jego śmierć byłaby naturalnym zakończeniem, jednak wielka sympatia do Kiku każe mi mieć nadzieję, że nie będę musiała oglądać pogrzebu. No ale dramaty radośnie się nie kończą...

 

Aha, zapomniałabym: duży plus za małe, ale za to ważne zmiany w openinach - czerwone oczy Sukeroku, zapalenie się prawie stopionej świecy zamiast jej zgaśnięcia świetnie grają z samymi odcinkami. Tym ostatnim zabiegiem twórcy naprawdę wodzą nas (a przynajmniej mnie) za nos: akurat w odcinku z cliffhangerem


Użytkownik Morkie edytował ten post 12 marzec 2017 - 18:33


#40 att

att

    w stanie spoczynku

  • User
  • PipPipPipPipPip
  • 1332 postów

Napisano 13 marzec 2017 - 00:45

10

Też przeczuwałam, że coś nieciekawego może wydarzyć się, kiedy oglądałam tę sielankową scenę z końca odcinka. Do tego urywki pokazujące, że wszystko wraz z wiosną budzi się do nowego życia i mimo przeciwności, powoli się układa, nie pozostawiały złudzeń, że poszło zbyt gładko. Oczywiście to znowu może być podpucha, a z zapowiedzi następnego odcinka jak zwykle niewiele można się dowiedzieć, ale biorąc pod uwagę ostatnie zdarzenia, odejście Yakumo było tylko kwestią czasu. I nawet nastąpiłoby to w dobrym momencie, kiedy Kiku pozamykał najważniejsze wątki swojego życia i odzyskał spokój. Aż chciałoby się, żeby to on był tym, który zacznie nowy rozdział w historii rakugo, ale to chyba pozostawi się kolejnemu pokoleniu. Ale dobrze wiedzieć, że jednak był otwarty na zmiany.
 
Po raz pierwszy od dłuższego czasu podobała mi się rozmowa Yakumo z Konatsu. Dotychczas zniechęcały mnie przez sposób, w jaki ona się do niego odnosiła. Tym razem uderzające było, jak jednym zdaniem, którym wyraził całą miłość do niej, zdusił tę antypatię w zarodku. Nie pamiętam też kiedy w jednym odcinku Yakumo tyle się uśmiechał.
 
Wiadomość o drugim dziecku Konatsu naprawdę mnie zaskoczyła. Wydawało mi się, że jej związek z Yotaro to coś w rodzaju białego małżeństwa.


#41 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2081 postów

Napisano 18 marzec 2017 - 18:15

10-11

 

Wreszcie dużo Sukeroku! ♥ ♥  Oczywiście tego dobroczynnego, nie Shinigami.

Jego śpiewna recytacja z początku 11 odcinka mnie zupełnie uwiodła! <3

Naprawdę, Sukeroku powinien opowiadać więcej mrocznych historyjek w stylu Kiku, bo to mu też znakomicie wychodzi. ;)

Chyba trochę mam przesyt krzyków a la Yotaro w rakugo. :P

 

Yakumo dostąpił pięknej, błogosławionej śmierci - zaśnięcia w starszym wieku, bez bólu i cierpienia, przy wtórze rakugo, w otoczeniu ukochanych osób.

Zaprezentowana w tym odcinku wizja zaświatów (a ściślej etapu pośredniego w pośmiertnej wędrówce) nawet mi się podoba. Nieustanny festiwal, łaźnie, dzielnica rozpusty i teatr, czegóż chcieć więcej? :P No, może tylko jedzenie mało smaczne. :P

Miło także popatrzeć na znów młodego Kiku w towarzystwie Sukeroku. :) Miyokichi też jakoś złagodniała w zaświatach. :P Grunt, że cała trójeczka sobie mniej więcej wyjaśniła kluczowe sprawy.

Występ obu mistrzów rakugo po wielu latach i w spalonym teatrze był bardzo ciepły. Miło, że Konatsu i Shinnosuke również mogli ich posłuchać.

 

Sprytny zabieg z pieniędzmi pozwalającymi na przejście dalej, do kolejnej krainy śmierci (raju?). W sumie to było do przewidzenia, że Sukeroku nie będzie miał ani grosza przy duszy, tak jak w uprzednim życiu. ;)

Natomiast Kiku, który, wedle słów Sukeroku, przeżył pełne życie, mógł się udać w dalszą podróż, pozostawiając Sukeroku & Miyokichi za sobą. Rozstanie Sukeroku i Kiku przypieczętowane ich znakiem przyjaźni było wzruszające. I poruszył mnie płacz Sukeroku, jak zwykle. *_*

Jak zawsze, Matsuda-san będzie towarzyszył swojemu pracodawcy podczas podróży, tym razem jednak nie będzie prowadzić samochodu, lecz łódkę. :)

11 odcinek to zdecydowanie jeden z moich ulubionych i oczywiście jeden z najlepszych w serii.

Mimo iż obecna w nim jest śmierć i zaświaty, to ten odcinek pozostawia po sobie ciepłe i pozytywne wrażenie.

 

Jeszcze a propos 10 epka - również się zdziwiłam, że Yota i Konatsu dopełnili obowiązków małżeńskich. :P Yota zareagował na wieść o ciąży wyjątkowo niedomyślnie. xD Niemniej miło, że kolejny dzieciaczek pojawi się na świecie. Sądząc z zajawki 12 odcinka - dziewczynka, zadziwiająco podobna do mamusi. ;P


Użytkownik Sędziwojka edytował ten post 19 marzec 2017 - 01:59


#42 Sędziwojka

Sędziwojka

    Make tea not war

  • @ANBU
  • 2081 postów

Napisano 26 marzec 2017 - 17:41

12

 

Grand finale.

Dobry i ciepły odcinek, w sam raz jako pozytywne zakończenie serii, ale gorszy od poprzednika.

 

Yota wyhodował brzuszek, zakola i zmarszczki. ;) Zmądrzał i uzyskał tytuł 9 Yakumo. Historyczna chwila! :)

"Shinigami" mu świetnie wyszło, fajnie usłyszeć je dla odmiany z ust Yotaro. Wiedziałam, że w trakcie seansu zjawi się 8 Yakumo.

Pod względem aparycji czas się obszedł mniej łagodnie z Konatsu, bo charakterologicznie to nadal taka sama jędza. :P

To zaskakujące trochę, że oboje wyglądają dość staro (jak na ok. 50 lat), podczas gdy Higuchi-sensei się praktycznie nie zmienił, a od śmierci Yakumo minęło raptem 16 lat.

Zaś Shinnosuke bez okularów to wizualnie kopia Kiku seniora w młodym wieku.

 

I tu dochodzimy do prawie że ujawnionej w tym odcinku kwestii prawdziwego (?) ojcostwa Shina. 8 Yakumo w roli biologicznego ojca to dla mnie cokolwiek obleśna wizja. :P

Rozumiem, że mógłby spłodzić dziecko z Miyokichi (to byłaby nawet sensowna przeciwwaga dla Konatsu, będącej córką Sukeroku), ale... z Konatsu?! Jego przybraną córką? I w dodatku młodszą o ok. 30 lat? Nie pasuje mi to do jego rysopisu psychologicznego.

Sam koncept biologicznego dziecka 8 Yakumo (że on zostawił po sobie potomka dziedziczącego jego cechy charakteru, wygląd i smykałkę do rakugo) nawet mi się podoba, ale nie w takim wydaniu.

 

Yay, Matsuda-san żyje! <3 Cieplutko się robi na duszy, że mógł obejrzeć triumf Yotaro i odnowienie teatru.

 

Reasumując, szkoda, że już za tydzień nie będzie kolejnego odcinka Rakugo. Miło zarazem, że nawet obecnie Japończycy potrafią zrobić znakomite anime. :)

Za sam odcinek 11 i fragmenty z Sukeroku dałabym 10/10, ale ogólnie ten sezon był trochę nierówny (+ rewelacja o ojcostwie Shina), dlatego oceniam go niżej - 8,5-9/10.


Użytkownik Sędziwojka edytował ten post 26 marzec 2017 - 17:42


#43 Morkie

Morkie

    Łowca pomarańczy

  • @ANBU
  • 4685 postów

Napisano 01 kwiecień 2017 - 12:34

12

 

Ech, no i moja seria sezonu dobiegła końca. Choć z opóźnieniem, trzeba coś napisać.

Może od razu rozprawię się z wątkiem tatusia Shinnosuke. Jedyny plus w tym taki, że nic nie zostało potwierdzone i dla samej siebie pozostawiam to w sferze domysłów i spekulacji. Senseia zaliczam do typu fanów, który lubią teorie, jak dla mnie wygląd Shina nie jest potwierdzeniem, bo przy takiej kresce chłopak przypomina także Mangetsu, a hinty pozostaną hintami. Może i dałabym plusa za samo zagranie na widzach, ale czy było potrzebne? Postawienie takiego pytania na koniec dla mnie w żaden sposób nie podnosi jakościowo historii. Osoby lubiące motyw związku z adopcyjnym rodzicem może nie miałyby nic przeciwko w wersji wydarzeń potwierdzających ojcostwo Kiku, ale dla mnie psułoby to ogólny efekt i z fabularnego punktu widzenia byłoby to wręcz idiotyczne; jak Sędzi wspomniała, przespanie się z Konatsu mocno zgrzyta z charakterem Kiku, do tego relacja z Konatsu stałaby się za przeproszeniem mocno posrana, że nie wspomnę o postaci Konatsu.

 

Szmat czasu minął między spłonięciem teatru a odbudową. Spodziewałam się, że minie maksymalnie 10 lat do otwarcia nowego budynku, a tu proszę. Miło, że Seki zabrzmiał inaczej po timeskipie, czego niestety nie można powiedzieć o seiyuu senseia i Konatsu. Shinigami w wykonaniu Yotarou bardzo mi się podobało, szkoda że nie zobaczymy więcej wystąpień starszego Yoty, Seki mógłby się pochwalić warsztatem. Wizja z Kiku wypadła super <3 

 

Matsuda faktycznie jest niezniszczalny. Już jego obecność do starości Kiku zwracała uwagę, co dopiero 16 lat po jego śmierci... Jako postać poboczna wypadł naprawdę sympatycznie, gdyby każdy miał u boku takiego towarzysza świat byłby piękniejszy.

 

Więcej anime na takim poziomie poproszę.


Użytkownik Morkie edytował ten post 01 kwiecień 2017 - 12:35


#44 Naza89

Naza89

    ~fan

  • User
  • PipPip
  • 288 postów

Napisano 01 maj 2017 - 23:58

Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu: Sukeroku Futatabi-hen

 

Kiedy zaczynam pisać tego posta jest 03:10 i jakieś 20 min. temu skończyłem drugą serie, To był świetny maraton z tym anime i ciesze się, że podobnie jak 1 serie poczekałem, aż wyjdą wszystkie odcinki, bo co tygodniowe czekanie na odcinek byłoby chyba katorgą dla mnie w tym przypadku. I nie wiem czy udałoby mi się w pełni nacieszyć tą historią.

Graficznie studio nie zawiodło było tak jak w poprzednim sezonie - a nawet miałem wrażenie drugi sezon wyglądał lepiej niż pierwszy. Podobnie jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową. Cały soundtrack (jazzowe motywy i muzyka tradycyjna z naciskiem na shamisen) bardzo przyjemny i idealnie wpasowujący się w klimat i tempo serii. Opening mi się podobał muzycznie i graficznie ale nie aż tak bardzo jak poprzednik. Mimo to doceniam subtelne zmiany w nim - jak wspomniany już kolor oczu Shina, czy zmiany postaci Miyo na płycie. Za to ending chyba bardziej mi przypadł do gustu niż poprzednik - nastrojowy utwór i ładna symbolika.

O grze seiyuu wypowiadałem się już w poprzednim sezonie i zdania nie zmieniłem - klasa po prostu.

 

Historia i postacie czyli najważniejsze rzeczy w tym anime.

Przed wszystkim na początku zaskoczyło mnie, że od opowieści Yakumo z pierwszej serii minęło aż 10 lat. Wydawało mi się, że gdy Konatsu mówiła o swojej ciąży pod koniec poprzedniego sezonu miało to miejsce niedługo po tym. A wychodzi na to, że już wtedy gdy o tym mówiła minęło jakieś 9 lat - no chyba, że się mylę.

Co mi się jeszcze podobało to wparowanie Yotarou do szefa gangu. Było w jakiś sposób odważne itd. i gdzieś tam pewnie zyskał w tamtej chwili w oczach Konatsu, ale jak się później okazało nie potrzebnie to zrobił - o tym potem.

 

Wydarzenia z 7 odcinka. Wychodzi na to, że jednak przebieg tych tragicznych wydarzeń był nieco inny niż przedstawiono to w pierwszym sezonie. Dodatkowo miała w nich udział Konatsu - że też udało się jej wypchnąć MIyokichi na tą nieszczęsną balustradę. Zastanawia mnie co było powodem tego, że Miyo dźgnęła Shina - owszem była niestabilna psychicznie, ale żeby aż tak.

I ich upadek - wyglądało jakby wpadli bardziej do wody, więc mogło być tak, że nie zginęli od upadku a być może utonęli (przychodzi mi tu na myśl sceny Miyo podwodą z op 1 sezonu) - chociaż zależy jak głęboko było w tym miejscu. Ale tego się już nie dowiemy.

Mimo tego, że wersja Kiku była kłamstwem to podziwiam go - tak bardzo poświecił się dla małej, chcąc ją chronić. Nawet jeśli miałaby go za to niesłusznie znienawidzić.

 

Odcinek 9 Shinigami w więźniu, ale i też odc. 5. Ukazanie się ducha Miyo było dla mnie jednoznaczne z tym, że słowa wypowiadane przez Kiku nie były tylko sztuką, ale też słowami z jego serca do Miyokishi. Dlatego dalej jestem zdania, że gdyby Kiku jej wtedy nie odrzucił mogliby być naprawdę szczęśliwi ze sobą - tylko niestety za późno to zrozumiał.

Kolejny odcinek był bardzo ciepły i przyjemny. Ale zaskoczeniem było ciąża Konatsu z Yotarou (i jak czytam teraz komentarze odnośnie tego odcinka, nie tylko mnie) . Bo sądziłem, że przez dotychczasową zimną postawe Konatsu, raczej nie okaże Yochie więcej czułości, nie pozwoli mu na więcej aniżeli na przytulenie. Jakoś nie było u nich widać takich bardziej intymnych sytuacji. Jak określiła to att - bardziej to wyglądało jak coś w rodzaju 'białego małżeństwa'. Rozmowa Konatsu i Yakumo nareszcie była taka jaka powinna być. W końcu Konatsu doceniła to jak wiele mu zawdzięcza. I jej słowa podziękowania - to była piękna i wzruszająca scena. Przyjemnie się oglądało sceny rodzinne w tym odcinku - tyle ciepła. Nie pamiętam aby Yakumo tyle się uśmiechał, był naprawdę szczęśliwy w tamtej chwili.

 

Odcinek 11. Czyli nastąpiło to co było nieuchronne - Yakumo w końcu trafił na drugą stronę. Ale nie powiem ten 'przedsionek' do raju nie wyglądał źle: festiwal, łaźnie, teatr, dzielnica czerwonych latarni - dla niektórych to już pewnie był raj. Miło było zobaczyć całą trójkę znowu razem (i usłyszeć głos Miyo) po tak długim czasie. Po 9 odcinku liczyłem tutaj szczególnie na rozmowę Kiku z Miyo. I wnioskuje po niej, że najwidoczniej Miyo doszła do wniosku 'było minęło' i chyba lepiej, że Kiku ją rzucił. Ale czy dała sobie z nim spokój? Mam wrażenie, że chyba raczej nie. Za to wydawało mi się, że przez czas pobytu w zaświatach pokochała w pełni Shina. I jak sama mówiła zdała sobie sprawę, że nie powinna była być taka samolubna i egoistyczna.

Przyjemnie było znowu w pełni posłuchać rakugo Sukeroku. Plus za pojawienie się dzieciaków - szczególnie za "przytulas" Konatsu do Miyo.

Podobała mi się również scena pożegnania Kiku i Shina - miała klimat. Na pewno się jeszcze spotkają, na pewno. Chociaż nie wiem czy nie wolałbym aby cała trójka już popłynęła tą łodzią.

 

12 odcinek. Informacja o ojcostwie, była dla mnie chyba największym zaskoczeniem w tej serii. I tutaj mam tyle przemyśleń, że nie wiem czy uda mi się je wszystkie tutaj zawrzeć.

Teoretycznie nie zostało to powiedziane bezpośrednio. Ale jak dla mnie jest pewne że Yakumo jest ojcem Shinnosuke. Konatsu nie powiedziała tego wprost ale jej rozmowa z Senseiem nie pozostawia wątpliwości. Dwa pojawienie się małego na poduszce podczas występu Yakumo w poprzednim odcinku jest również tego potwierdzeniem. Nie wspominając już o niezwykłym podobieństwie do młodego Kiku z tego odcinka. A jeszcze przed tym odcinkiem zastanawiałem się co kierowało Konatsu aby przespać z szefem gangu. Po tej nowinie cała ta akcja Yoty, jak pisałem była niepotrzebna (albo ta akcja miał właśnie na celu zwiedzenie i przekonanie widza do 'fałszywej' tożsamości ojca Shinnosuke). Bo zrobiła to z jego mistrzem... Jak do tego doszło nie dowiemy się, ale jest to pewne. Zaskoczony jestem tym tak bardzo, że do końca nie wiem co mam o tym myśleć. I chyba raczej nie pasuje mi takie rozwiązanie. Gdyby to było dziecko z Miyo to tak, ale z Konatsu...No nie smak jest.

 

Z drugiej strony nie jest to niemożliwe. Może była to faktycznie chwila słabości i naiwność młodej dziewczyny i do końca nieświadome działanie - jak sama powiedziała w młodości szargały nią różne uczucia względem Yakumo, które można nazwać romantycznymi uczuciami. W 10 odcinku wypowiada słowa - Jestem więźniem własnej krwi (...) Nie potrafię już nazwać tego uczucia.  Myślę, że podobnie jak matka tak i córka kochała Yakumo w ten sam sposób. Dodatkowo w rozmowie z KIku, Miyo wypowiada słowa w rodzaju, że: Urodzenie Konatsu miało być sposobem na jej zemstę.

Im więcej teraz o tym myślę i analizuje to, były też na to inne hinty na które początkowo nie zwracało się uwagi. Jak rozmowa Yakumo i szefa gangu z któregoś poprzedniego odcinka czy rozmowy Konatsu i kierowniczki na temat podobieństwa do jej matki (3 odc.) - ona i szef wiedzieli o wszystkim i ich kryli. Inaczej też patrze teraz na rozmowę Konatsu i Yakumo z 2 epizodu (ona nie zabije go, ani on nie zabije się przez wzgląd na małego - nie chodziło o samo rakugo, ale i też o Yakumo). Zresztą w 12 odc. przyznała, że urodziła Shinnosuke dla Sukeroku I Yakumo, Może chciała w ten sposób zachować 'spuściznę' nie tylko materialną ale i genetyczną Sukeroku i Yakumo?

Chyba praktycznie przez cały sezon były na to jakieś hinty i nie zdziwiłbym się gdyby były one również w 1 sezonie, ale wtedy nie zwróciłem na nie w ogóle uwagi.

 

Co spowodowało, że Yakumo pozwolił na taki rozwój zdarzeń? Teoretycznie ona była dla niego jak córka, ale ich relacje były bardzo złożone, wręcz miejscami niejasne i mogły w którymś momencie rzeczywiście ulec zmianie co słusznie zauważył Sensei. Plus Konatsu traktowała go jako bliską osobę, ale na pewno nie jako ojca bo był nim Sukeroku. Z drugiej strony jak ktoś wspomniał już, takie postępowanie nie pasuje mi jakoś do Yakumo.

Przyszło mi też do głowy myśl, że mogła zmusić go do sypiania z nią jako swego rodzaju zemste i środek na utrzymanie linii Sukeroku ale i przetrwania rakugo (na złość Yakumo, który chciał zabrać rakugo ze sobą do grobu). Ten mógł się czuć winny z powodu kłamstwa i śmierci obojga ludzi których mu przypominała i nie potrafił jej odmówić - na zasadzie rób co chcesz, jak to miał w zwyczaju.

Nie powiem seria zabawiła się widzem, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W pierw tytuł podwójnego samobójstwa którego tak naprawdę nie było jak się okazało, teraz relacje między Konatsu i Yakumo.

- W życiu natrafia się na rzeczy o których, choćby nie wiem co nie wolno powiedzieć.

Ta wypowiedz Yoty z ostatniego odc.chyba najlepiej to oddaje. Kłamstwo Kiku i relacje na linii Yakumo i Konatsu.

 

I jeszcze słów kilka na temat Yotarou. W pierwszym sezonie w ogóle nie przypadł mi do gustu, a na początku drugiego irytował. Ale muszę powiedzieć, że w tym sezonie przekonałem się do tego głośno gadającego gawędziarza. Był prostym człowiekiem, ale za to miał złote serce i starał się kierować dobrem innych, nie swoim. Dlatego czasem przykro mi było patrzeć, że pomimo jego starań Konatsu traktowała go w chłonny sposób. Dobrze, że pod koniec doceniła to co zyskała i co jej dał Yota.

Z kolei Konatsu miała trudne usposobienie, które odziedziczyła po matce. Z zewnątrz zimna i chłodna czasem jędzowata. Ale myślę, że było to spowodowane głównie przeżyciami z dzieciństwa. Było widać, że w środku była dalej bezbronnym, zagubionym dzieckiem, której trudno było określić swoje własne uczucia, albo raczej przyznać się do nich. I przede wszystkim była pierwszą kobietą występującą w rakugo.

Dzięki ich staraniom rakugo nie zginęło, a na nowo rozkwitło.

Za to Matsuda był prawdziwym przyjacielem rodziny. Bardzo pozytywna postać polubiłem go. I mam wrażenie, że on przeżyje jeszcze wielu.

 

Powiem szczerze, że ten sezon o dziwo oglądało mi się chyba lepiej niż poprzedni. Może dlatego, że było kilka zaskakujących zdarzeń w tym sezonie a wszystkie najważniejsze wątki z pierwszego sezonu zostały zamknięte w satysfakcjonujący mnie sposób. Brakowało mi trochę postaci Sukeroku i Miyo. Liczyłem, że dostaną nieco więcej czasu antenowego, no ale ich główny udział zakończył się w pierwszym sezonie. Ale co trzeba również zaznaczyć była to seria o przemijaniu, starości, zmianach.

Waham się nad oceną tego sezonu między 9 a 10.

A więc niech będzie 9.5/10 - chociaż skłaniam się bardziej ku okrągłej 10.

Naprawdę jest mi wielce szkoda, że to już koniec. Chciałoby się jeszcze więcej - dzięki tej serii polubiłem bardziej rakugo .

Być może sięgnę jeszcze do mangi.

 

Gify/kadrochy:

Spoiler

Użytkownik Naza89 edytował ten post 02 maj 2017 - 18:47






Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: TV, OVA, Studio Deen, Josei, Historyczne, Dramat